Podczas spotkania z dziennikarzami, poprzedzającego pierwszy mecz Lecha w Lidze Europy, obrońca Wojciech Mońka podzielił się przemyśleniami na temat konfrontacji z mocnymi drużynami, wysokiej częstotliwości grania, możliwości pokazania się na forum międzynarodowym, występów w ostatnich meczach.
O zmęczeniu dużą częstotliwością rozgrywanych meczów
Rozegrałem już całkiem sporo spotkań, zmęczenie się nakłada. Zdarzają się momenty, gdy jest ciężko, brakuje świeżości. Dla odmiany bywa i tak, że czuję się całkiem dobrze, szybko udaje mi się zregenerować po poprzednim spotkaniu. Trudno odkryć, jaka jest tego przyczyna. Nie było jednak takiej sytuacji, że pilnie potrzebowałem odpoczynku. Póki co wciąż jestem w stanie grać. Mam nadzieję, że tak będzie jak najdłużej. Choć każdemu z nas odpoczynek się przydaje, to kiedy jesteśmy rytmie niedziela-czwartek, wciąż na wysokich obrotach, organizm do tego się przyzwyczaja, działamy trochę jak maszyna, nawet się nad tym nie zastanawiając. Co prawda mniej jest czasu na treningi, ale to dobrze wpływa na zespół, nie mamy czasu na zmęczenie. Może dlatego nieco dłuższa przerwa przed meczem z Górnikiem nie zadziałała najlepiej.
O lidze angielskiej
Wczoraj oglądałem derby Manchesteru, ale nie mogę powiedzieć, że regularnie śledzę ligę angielską. Zdarzało mi się jednak oglądać spotkania Cristal Palace. Znam tę drużynę, jaj wartość, jej zawodników. Za chwilę będziemy analizować piłkarzy, lecz ja ich znam i bez tego. Zdaję sobie sprawę, że w czwartkowym meczu dużo będzie zależeć od naszej obrony. Jest tam kilku dobrych ofensywnych graczy, z pewnością będą chcieli pokazać swoją siłę. Co prawda dobrze im teraz w lidze nie idzie, ale w meczu z nami będą chcieli się odbić. Kilku ważnych piłkarzy wypadło im z gry, ale w rezerwie mają nie gorszych, na jakości nie stracą. Wiem, że Cristal Palace nie zawsze atakuje, czasami oddaje piłkę przeciwnikom. Może w ten sposób zachowa się i z nami? Jestem zwolennikiem grania ofensywnego, ale jeżeli będziemy musieli grać w niskiej obronie, to sobie poradzimy. Mecze wyjazdowe przeciwko Szachtarowi i Genk przekonały, że czasami warto zejść niżej i czekać na okazję. Nie chcemy się do nikogo dostosowywać, mamy własny styl grania, ale czasami nie ma innego wyjścia, jak cierpieć w niskiej obronie.
O przymiarkach do transferu
Mecze takie, jak czwartkowy, także następne, będą dla mnie sprawdzianem gotowości gry na wysokim poziomie. Liga angielska to przecież top światowy. Będę mógł zobaczyć, gdzie jestem w tym momencie. Nie mam przed tym obaw, w końcu dążę do tego, by grać w takim lub podobnym miejscu, mierzyć się z tak klasowymi zespołami co tydzień lub nawet co trzy dni. Cieszę się, że nasza grupa jest zróżnicowana, można się sprawdzić na tle różnych przeciwników. Gdybym miał z tego powodu wybrać mecz dla mnie najciekawszy, to chyba ten przeciwko Benfice, bo to jest kierunek, w którym chciałbym zmierzać za rok. Zdaję sobie sprawę z zainteresowania moją osobą, tak jest od dłuższego czasu. Staram się na tym nie skupiać. Jeśli chcą mnie obserwować, to niech obserwują, ale dopóki nie ma ruchu z ich strony, nic się nie wydarzy. Prędzej czy później przyjdzie moment transferu, ale na razie nie ma co się nad tym zastanawiać.
Będzie awans?
Liczę na to. Gdybyśmy zdobyli z 10 punktów, byłoby całkiem dobrze. Z meczów wyjazdowych najciekawy będzie pojedynek czwartkowy, a także wyjazd do Lizbony. Mecz z Sunderlandem będzie prawdopodobnie najlepszym z rozegranych w tej edycji na Bułgarskiej, choć Leverkusen to też nie byle jaki rywal. To są ekipy na poziomie Ligi Mistrzów, w ubiegłym sezonie z równie klasowymi się nie mierzyliśmy, tylko Szachtar można uznać za taką z najwyższej półki. Nie mówię, że w tych konfrontacjach jesteśmy bez szans, bo jeśli zagramy na swoim dobrym poziomie, to szanse na zdobycie punktów będą. Możemy pokazać faworytom, że nie jesteśmy byle kim, że nasza liga jest coraz mocniejsza, a dobre marki nie są nam straszne. Na końcu czekają nas spotkania z trochę niżej notowanymi rywalami.
Lepiej mieć jednego partnera w obronie czy zmieniających się?
Nie odczuwam jakiejś większej różnicy. Znam się z jednym i drugim, wiem, jak grać z Yegbe, a jak grać ze „Skrzypą”. Od mojego partnera zależy, czy gram po lewej stronie, czy po prawej. Z lewej strony jest mi łatwiej, choć wszystko zależy od przeciwnika. Przeciwko Górnikowi grałem po prawej stronie, w meczu z Pogonią i Radomiakiem w poprzednim sezonie ustawiony byłem po lewej i bardzo dobrze się tam czułem, mogłem prawą nogą grać do środka.
O stałych fragmentach
Stale trenujemy ten element. To prawda, że w Zabrzu straciliśmy dwie bramki po rzutach rożnych, ale to były takie pierwsze w tym sezonie. Doprowadziły do tego szczegóły w naszej grze obronnej. Uważam, że w defensywie jesteśmy mocni przy stałych fragmentach. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Górnik w ten sposób strzelił większość swoich bramek. To jest bardzo mocna drużyna, może właśnie z nimi będziemy rywalizowali o mistrzostwo.



