Warta awansowała do II ligi

Po minimalnej, ale bramkowej porażce pod Wawelem Warcie wystarczało w rewanżu wygrać z Garbarnią choćby 1:0, by wywalczyć awans do II ligi. Cel został zrealizowany, Zieloni zwyciężyli, ale rzutem na taśmę, w niezwykłych okolicznościach, po meczu przedłużonym o prawie pół godziny. Zadecydował rzut karny podyktowany przez sędziego w 88 minucie.


[widgetkit id=236]

Przez większą część meczu można było odnieść wrażenie, że żadnej z drużyn za bardzo nie zależy na odniesieniu zwycięstwa. W pierwszej połowie Zieloni mieli inicjatywę, częściej i ciekawiej atakowali, oddawali strzały. Największe zagrożenie stwarzał Michał Ciarkowski. Garbarnię było stać tylko na wrzutki w pole karne, z którymi obrońcy i bramkarz Warty dobrze sobie radzili. Po przerwie mecz był jeszcze mniej ciekawy, szczególnie od kiedy rozpadał się deszcz. Kibice w Ogródku żałowali pierwszego, sobotniego meczu barażowego, gdy Warcie w ostatnich minutach przepadł cenny remis 2:2. Bezbramkowy wynik w rewanżu dałby jej awans.

Tuż przed końcem regulaminowego czasu zaczął się horror. Sędzia po konsultacji z asystentem podyktował rzut karny dla Warty. Łukasz Białożyt pewnie pokonał słynnego Marcina Cabaja, byłego bramkarza Cracovii. Doszło do przepychanki między cieszącymi się gospodarzami i sfrustrowanymi graczami z Krakowa. Jeden z nich wyleciał z boiska za uderzenie Białożyta. To jeszcze nie był koniec emocji, bo po faulu Cabaja Warta miała kolejny rzut karny. Ciarkowski nie popisał się, więc wynik wciąż był sprawą otwartą, bo sędzia przedłużył mecz o 9 minut, potem w wyniku przerw doliczał kolejne minuty. Wreszcie zabrzmiał ostatni gwizdek i Zieloni mogli się cieszyć ze spełnienia celu.

Udostępnij:

Podobne

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym

Kłopot z kręgosłupem

Po wylosowaniu przez Lecha mistrza Danii wydawało się, że gorzej być nie może, że los znów okazał się okrutny. Najtrudniejszy w całej stawce przeciwnik trafił