Mecz na Selhurst Park miał przebieg kuriozalny. Lech zneutralizował różnice w umiejętnościach, poważnie zagrażał drużynie nie tylko teoretycznie dużo mocniejszej, oddał taką samą liczbę strzałów. Niczego jednak nie wskórał, bo nie można rywalizować z zespołem z Premier League bez klasowego bramkarza i solidnej defensywy. Przede wszystkim nie wolno pozwalać sobie na kompromitujące błędy. Lech otrzymał kolejne ciężkie lanie pucharowe, nie poradzi sobie nie tylko z dobrym rywalem, ale i z sobą samym. Bez pokonania progu mentalnego Europa pozostanie poza jego zasięgiem.
Frederiksen ma rację: jego drużyna nie została zmiażdżona. Nie wykorzystała dobrych okazji bramkowych. Nie tylko nie zrobiła wiele, by nie tracić goli, ale i rozdawała prezenty. Mówiąc o błędach jako głównej przyczynie wysokiej porażki trener Lecha nie dodał, że prześladują one prowadzony przez niego zespół od lat. Przyniosły już dużo złego i prawdopodobnie uniemożliwią niejeden jeszcze dobry wynik. Skoro się powtarzają i powtarzają, Duńczyk może mieć żal tylko do siebie. Nie potrafił ich wyplenić, nie wciągał konsekwencji, być może nie widział takiej potrzeby. Może w końcu zauważy, że sytuacja jest alarmowa. Najwyższy czas ogłosić: zero tolerancji dla brakoróbstwa.
Nie trzeba członkiem sztabu szkoleniowego, by zaobserwować, że kompromitujące błędy zdarzają się Lechowi nawet w meczach wygranych. Zaciemniają wtedy obraz, pozwalają o sobie zapomnieć, ale zawsze wracają. Można byłoby stworzyć listę zawodników mylących się najczęściej i zdziwić się, że nie tylko obrońcy na nich figurują. Owszem, kuchy popełniane w defensywie mszczą się najdotkliwiej i najszybciej, ale „wyczyny” pomocników też zmieniają przebieg meczu. Nawet Rodriguez, który potrafi oczarować dobrymi zwodami, napędzić atak, chwilę później naraża zespół na niebezpieczeństwo. Tak dzieje się w każdym meczu. Właśnie dlatego utalentowany zawodnik nie gra gdzieś bliżej swej ojczyzny, lecz na peryferiach europejskiego futbolu.
Niejeden raz Lech zadziwił Anglików składną grą, dochodzeniem do strzałów. Nie były one wystarczająco celne, by stworzyć zagrożenie dla stojącego w bramce fachowca. Sam Ishak już po kilku minutach mógł zaliczyć dublet. Kapitan Kolejorza nie odzyskuje formy po kontuzji, co musi mieć wpływ na wyniki, skoro rozgrywa się kolejny sezon z jednym jedynym dobrym napastnikiem. Jego teoretyczny zmiennik Agnero nie radzi sobie nawet w polskiej lidze. W Londynie, notorycznie ogrywany i objeżdżany, mógł się przekonać, jak wiele mu brakuje do poziomu ligi angielskiej, o której prawdopodobnie marzy.
Tylko Mońka nie odstawał poziomem gry od rywali, nie przegrywał z nimi, dobrze interweniował. Walemark też momentami dobrze sobie radził, choć nie był często pod grą. Sayyadmaneshowi brakowało świeżości i normalnej u niego energii. Przyczyny znamy. Palma starał się być aktywny, ale to nie piłkarz, który rok temu oczarował Polskę. Lechowi trudno się grało w środku mając tam tylko słabego tego wieczoru Murawskiego i nierównego Rodrigueza. Timber i Wharton wyglądali przy nich jak ludzie z innego świata. Nie Lis zawalił mecz, błędy jego kolegów były nie do odrobienia, ale klasowy bramkarz przy rzucie rożnym nie wypuszcza z rąk piłki będącej w zasięgu. Chyba jest świadomy własnych ograniczeń, skoro tak często piąstkuje, a tak rzadko próbuje łapać.
Właśnie rzuty rożne to słabość Lecha. W dwóch kolejnych meczach stracił po nich gole. Tylko Mońka wie, o co chodzi w tej zabawie. Nie powołując go do reprezentacji Jan Urban dałby dowód niekompetencji. Zespół nie tylko traci gole po rzutach rożnych, ale i sam ich nie wykorzystuje. Rzadko piłka ląduje tam, gdzie powinna, a próby krótkiego rozegrania zbyt często wymuszają wycofanie piłki do własnego bramkarza. Jeśli trener ma problemy z opanowaniem tego elementu, w jego sztabie powinien znaleźć się ktoś, kto się na tym zna.
Dwa dni po powrocie z Londynu, czyli w niedzielę trzeba rozegrać mecz ligowy z Radomiakiem. Tym razem jakości Lechowi nie powinno zabraknąć, oby tylko nie została ona roztrwoniona. Z pewnością w obozie przeciwnika pokładają duże nadzieje w pomyłkach mistrza Polski.



