W sporcie zdarza się, że słabszy ogrywa lepszego. Gdyby faworyt nigdy nie zawodził, gdyby w rywalizacji zabrakło elementu nieprzewidywalności, nikt by się tym nie interesował, emocji szukalibyśmy gdzieś indziej. Kto jak kto, ale Lech nie tylko w tym sezonie potwierdza, że niespodziewana porażka z teoretycznie słabszym rywalem to nic zaskakującego. Niektórzy kibice mają więc prawo do obaw, że na samym finiszu przyjmą jeszcze jeden bolesny cios.
Zdecydowana większość fanów jest jednak głęboko przekonana, że przykrej niespodzianki nie będzie. Nie w tych okolicznościach, nie przy tak ogromnych oczekiwaniach. Pokonać beniaminka z Katowic na wyjeździe nie jest wyczynem, na który Lech nie mógłby się zdobyć. Puścimy w niepamięć wszystkie sprawione nam wcześniej zawody, jeśli tym razem wywiąże się z obowiązku, a po sześciu dniach ogra Piasta, któremu bardzo rzadko zdarza się wywozić z Poznania jakąkolwiek zdobycz.
Nie trzeba przypominać, co piłkarzom i klubowi przyniesie wywalczenie tytułu. Od spółki Ekstraklasa można otrzymać łącznie ok. 35 milionów zł, czyli kwotę wyższą od budżetu niejednego klubu. Znacznie więcej przyniesie gra w Europie, a krajowemu mistrzowi łatwo przebrnąć przez eliminacje. Jeśli nie w jednych rozgrywkach, to w drugich. Jeśli nie w drugich, to w trzecich. Kibice mogą liczyć na pucharowe emocje co najmniej do końca roku. Piłkarze podniosą z boiska całkiem przyzwoite pieniądze, miliony zasilą klubową kasę.
Do tej pory klub ostrożnie inwestował w piłkarzy. Ostatnio jednak to się zmieniło. Przed sezonem pozyskał graczy z dużą jakością. Wcześniej też, ale prawdziwe umiejętności Gholizadeha i Souzy ujawniły się dopiero teraz. Kto się martwił, że Ali wróci do ojczyzny, zanim zacznie się spłacać, w Warszawie przekonał się, że wysoka jakość nie może być tania. Bez poważnych wydatków nie byłoby szansy, przed którą stoi klub. Jeśli rozwój ma trwać, nie wolno odpuścić. Potrzebne będą kolejne miliony. Piłkarze z dużą jakością nie powinni być rodzynkami w składzie. Poziom musi się wyrównać, oczywiście w górę.
Walka w lidze trwała od lipca do tej chwili. Huśtawka nastrojów była niezwykła, niejeden raz przeżywaliśmy euforię, by po kilku dniach doznawać upokorzenia, nadzieje na sukces zamieniały się w poczucie, że wszystko zostało zmarnowane. To już za nami, ale niczego pewnego jeszcze nie wiemy. Po tak długich miesiącach wszystko, co ważne, rozstrzygnie się między 18 a 24 maja.



