Trudna sztuka skonsumowania sukcesu 

W kontekście Lecha w poprzednich latach wielokrotnie mówiło się o występujących naprzemiennie tłustych i chudych latach. Po sukcesie najczęściej następowało gwałtowne tąpnięcie. Tym razem wyzwaniem dla władz klubu jest pójść w końcu za ciosem. Wykorzystać mistrzostwo zdobyte przez Nielsa Frederiksena i razem z Duńczykiem jeszcze bardziej się rozwinąć. Gra w europejskich pucharach jest praktycznie pewna. Głównym pytaniem jest to, na którym ich szczeblu zagrają lechici i jak to połączą ze zmaganiami w kraju.

Obiecująca sytuacja wyjściowa

W początkowych meczach sezonu skład Lecha może wyglądać niemal identycznie jak w wielu spotkaniach minionego sezonu. Z klubu odszedł Rasmus Carstensen, jednak i tak główną rolę na prawej obronie od wielu lat odgrywa Joel Pereira, który otrzymał nowego konkurenta w osobie Roberta Gumnego. W dalszej części lata najprawdopodobniej z Polski wyjedzie Afonso Sousa, jednak i tak trzon drużyny pozostanie niezmieniony. Przy udanie przeprowadzonych transferach Lech może być jeszcze mocniejszy, szczególnie po lewej stronie, gdzie zarówno na skrzydle jak i na boku defensywy brakuje jakościowego zawodnika.

Jest to kompletnie inna sytuacja w porównaniu do chociażby Jagiellonii Białystok. Być może dyrektor sportowy znów ściągnie ciekawych graczy, ale Adrian Siemieniec będzie miał do dyspozycji kompletnie inną drużynę niż ta, która dotarła do ćwierćfinału Ligi Konferencji, nie wspominając już o pierwszej mistrzowskiej w historii klubu.  Poza kilkoma graczami, którzy od dłuższego czasu są na Podlasiu, będzie to kompletnie inny skład osobowy. Znacznie większe przemeblowania od mistrza Polski przejdą też Raków Częstochowa i Legia Warszawa. Dodatkowo w stołecznym klubie pracę dopiero zaczął nowy trener.

Lech jest w niezwykle komfortowej sytuacji. Po poprzednim ligowym triumfie trzeba było szukać szkoleniowca, który zastąpi Macieja Skorżę. Tym razem Niels Frederiksen będzie kontynuował pracę, zaczętą rok temu, gdy został zatrudniony po wielkim rozczarowaniu i piątym miejscu w Ekstraklasie wywalczonym przez Mariusza Rumaka. Oznacza to, że nie będzie to tworzenie wszystkiego od początku. Wiele elementów już zostało zbudowanych. Teraz, w trakcie obozu przygotowawczego jest czas, by jeszcze polepszyć to, co nie do końca działało w minionych rozgrywkach i być może wypracować nowe schematy czy przećwiczyć nowe rozwiązania, by w nowym sezonie być bardziej nieprzewidywalnym i wszechstronnym.

Czy wreszcie wyciągnięto mityczne wnioski?

Przy poprzednim mistrzostwie dużo błędów popełniono też przy robieniu transferów. Jakby po sukcesie uznano, że nie potrzeba kolejnych wzmocnień i jakościowych graczy, którzy jeszcze bardziej podniosą rywalizację. Tego efektem było to, że większość zawodników sprowadzonych tamtego lata okazała się sporymi rozczarowaniami. Teraz, żeby pójść za ciosem, trzeba zrobić wiele rzeczy inaczej i wyciągnąć wnioski z tego, w czym wcześniej popełniło się błędy. Kadra jest dopiero w trakcie kompletowania, jednak już na tym etapie pewne wnioski można wyciągnąć.

Powrót Mateusza Skrzypczaka do Poznania to ruch, przy którym nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Odchodził zawodnik nie będący gotowy na grę w Lechu, jednak po trzech latach przychodzi najlepszy obrońca Ekstraklasy, świeżo upieczony reprezentant kraju i przede wszystkim gwarant jakości. Przy zawodnikach z zagranicy zawsze jest niepewność. Jak przebiegnie jego aklimatyzacja, czy będzie zadowolony z zastanych warunków, a w tym przypadku wiadomo, jak będzie. Skrzypczak ma potencjał, by stać się filarem tej drużyny na wiele następnych lat i to nie tylko na boisku, ale też w szatni, bo mało kto jak on jest emocjonalnie związany z tym klubem. 

W okresie przygotowawczym pod wodzą Nielsa Frederiksena bierze udział także Robert Gumny i właśnie podpisał kontrakt z Lechem. Podobnie jak Skrzypczak jest to pewniak, że Rasmus Carstensen będzie miał dobrego następcę, a Joel Pereira godnego zawodnika do z pewnością wyrównanej rywalizacji. Prawy obrońca grał już w reprezentacji, w Bundeslidze uzbierał ponad 100 meczów, a jak wiadomo nawet na przykładach polskich piłkarzy, nie każdemu taka sztuka się udaje. Poza sporą jakością sportową on również doda zespołowi poznańskiej tożsamości. 

Pierwsze dwa transfery to gwarancja jakości i trudno nie docenić tego, że udało się je zrealizować, jednak żeby skutecznie rywalizować na trzech frontach, potrzebne są następne choćby do ofensywy. Tu pojawia się wyzwanie, by pozyskać zawodników na odpowiednim poziomie, takim, jaki prezentuje ściągnięty przed rokiem Patrik Walemark, a nie Bryan Fiabema oraz żeby zrobić to odpowiednio sprawnie. Im szybciej Niels Frederiksen będzie miał do dyspozycji już kompletną kadrę, tym lepiej będzie mógł wdrożyć nowe nabytki, by na decydujące mecze w eliminacjach europejskich pucharów każdy był w pełni gotowy do rywalizacji.

Trener po zdobytym mistrzostwie przejdzie kolejną weryfikację. Jak poradzi sobie pracując w zupełnie innym rytmie. Czy będzie w stanie jeszcze bardziej rozwinąć drużynę? Da radę sprawić, by Lech pod jego wodzą wciąż ewoluował i był lepszą wersją siebie z poprzednich rozgrywek? Już nie raz wielu szkoleniowców poległo na grze jednocześnie w europejskich pucharach i Ekstraklasie. Z pewnością będą trudniejsze momenty, jednak Niels Frederiksen swoją pracą zasłużył na zaufanie i takie powinien otrzymać. Wtedy poznamy pytanie na odpowiedź, czy potrafi przezwyciężyć także te trudniejsze momenty. 

W najgorszym możliwym scenariuszu, gdy wszystko całkowicie się posypie i nie będzie nadziei na odwrócenie niekorzystnego trendu, Duńczyk najpewniej pożegna się z posadą. To wizja skrajnie brutalna, a póki co nie ma podstaw, by ją zakładać. Działania władz i wszystkie okoliczności dookoła klubu dają nadzieję, że pewne lekcje z przeszłości zostały wyciągnięte i uda się uniknąć poważniejszych jesiennych kryzysów, co pozwoli połączyć europejską kampanię z ligowymi zmaganiami.

Mikołaj Duda 

Udostępnij:

Podobne

Cieszmy się tą chwilą

Dawno nie było tak pięknie. Czujemy dumę obserwując, co się dzieje w Warszawie po niedzielnych wydarzeniach. Najpierw zapanowała jakże miła dla uszu cisza na stadionie,

Warszawa zdobyta! Lech znów liderem!

Buńczuczne, momentami bezczelne wypowiedzi Papszuna brzmią trochę inaczej, gdy jego Legia poległa na własnym stadionie z mistrzem Polski. Trzeba przyznać, że była groźna, grała intensywnie,