Ostatni sparing Lecha przegrany

Nie wynik się liczył w testowym meczu Lecha przeciwko Banikowi Ostrawa. Przegrał 1:2 nie dając powodów do wielkiego optymizmu przed pierwszym meczem o stawkę, czekającym Lecha już za tydzień. Czesi sprawiali wrażenie lepiej przygotowanych do sezonu, dopisało im też szczęście, bo nie stworzyli większej liczby okazji bramkowych. To wydarzenie zamknęło obóz treningowy we Wronkach, więc brak jakości w grze Kolejorza jest wytłumaczalny, choć nie można powiedzieć, by na obecnym etapie drużyna była lepsza niż w zakończonym sezonie.

Kilku ważnych zawodników nie mogło zagrać. Gholizadeh dopiero wrócił z Iranu, wdrażany jest do treningów, jest zresztą rekonwalescentem po przebytym zabiegu. Walemarkowi nic poważnego nie doskwiera, sztab Kolejorza zdecydował go jednak oszczędzić. Przez kilka miesięcy nie zagra Murawski, przez co najmniej kilka tygodni Hakans. Ustawienie było z konieczności eksperymentalne. Na skrzydle grał Jagiełło, Ishak jak zwykle był jedynym napastnikiem. Nad wzmocnieniami klub dopiero pracuje dając do zrozumienia, że nie czas jest tu najważniejszy.

To był żywy mecz od początku, od pierwszych minut dużo się we Wronkach działo. Bartosz Mrozek kilkakrotnie musiał bronić groźne strzały czeskiej drużyny. Wyszedł z tego obronną ręką, choć niewiele brakowało do zmiany wyniku. W odpowiedzi Lecha było stać na błyskawiczny atak. Ishak wyprowadził Sousę na pozycję sam na sam, Portugalczyk minął obrońcę i miał przed sobą pustą bramkę. Dokonał niemożliwego – trafił w słupek. Chwilę później rywal zdecydował się na uderzenie z własnej połowy. Wysunięty Mrozek nie mógł zapobiec golowi i Banik w ten niezwykły sposób wyszedł na prowadzenie.

Ujawniły się niedoskonałości w grze Lecha. Dawał się zaskakiwać atakami Czechów, którzy mieli w składzie groźnego Brazylijczyka Evertona. To on zaskoczył Mrozka. Kiedy zaś Lech próbował zaskoczyć Czechów, palił akcje lub je marnotrawił, młody Lisman niecelnym podaniem doprowadził do złości Ishaka. Trzeba jednak podkreślić nadgorliwość bocznego sędziego, który uparł się, by machać chorągiewką na wszelki wypadek, psując Lechowi prawidłowo prowadzone akcje. Banik częściej był przy piłce, stosował atak pozycyjny.

W 26 minucie Lechowi udało się wreszcie podanie za linię czeskiej obrony. Gurgul dostrzegł Ishaka, a ten zdobył wyrównującego gola. Sędzia w tym momencie dał biegającym w upale piłkarzom odpocząć i nawodnić się. Czesi osiągnęli przewagę, długo podawali sobie piłkę przed polem karnym Lecha, który godził się na taki stan rzeczy, aż wyprowadził kontrę, po której w dobrej pozycji znalazł się Ishak. Kopnął jednak niecelnie i świetna okazja przepadła.

Nie udało się utrzymać wyniku remisowego do przerwy. W ostatniej akcji Czesi, po rzucie wolnym i wrzuceniu piłki w pole karne, doprowadzili do zamieszania podbramkowego, wykorzystali niemrawą postawę Lechowej defensywy i ponownie prowadzili.

Po przerwie na lewym skrzydle zagrał prawy obrońca Gumny zmieniający Lismana. Ishaka zastąpił Fiabema, a Skrzypczaka Douglas. Potem jeszcze trener wprowadził aż 7 graczy. W ten sposób zmienieni zostali wszyscy gracze z pola. Kibice oglądali zatem występ zespołu rezerw. Natomiast Czesi po przerwie od razu wymienili niemal całą jedenastkę.

Gra nie zmieniła się, więcej tylko było na boisku chaosu i nieudanych zagrań i prostych strat. Zdarzyło się, że po odzyskaniu piłki Lechici nacierali w czterech mając przed sobą dwóch rywali, jednak po fatalnym zagraniu Fiabemy szansa przepadła. Z dobrej strony pokazał się aktywny, ruchliwy Gmur, nieźle spisywał się Prajsnar, nieco gorzej niż przed tygodniem wypadł Barański.

Skład Lecha: Bartosz Mrozek – Joel Pereira (62. Eryk Śledziński), Mateusz Skrzypczak (46. Alex Douglas), Antonio Milić (62. Bartosz Salamon), Michał Gurgul (62. Elias Andersson)- Antoni Kozubal (62. Patryk Prajsnar), Gisli Thordarson (62. Sammy Dudek) – Filip Jagiełło (62. Tymoteusz Gmur), Afonso Sousa (62. Bartłomiej Barański), Kornel Lisman (46. Robert Gumny) – Mikael Ishak (46. Bryan Fiabema).

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny