Zaczęło się od meczu między Drużyną Przyjaciół PR9 i Drużyną Artystów. W tej pierwszej grali m.in. Tomasz Magdziarz, Tomasz Kuszczak, Tomasz Kłos, Arkadiusz Bąk, Marcin Zając, Maciej Żurawski, Radosław Gilewicz, Marcin Adamski, Mirosław Okoński. Za przeciwników mieli m.in. Piotra Zelta, Rafała Mroczka, Przemka Cypryańskiego, Antka Królikowskiego, Radosława Majdana, Rafała Brzozowskiego, Piotra Orlińskiego. Jak było do przewidzenia, byli i obecni piłkarze nie dali rywalom szans. Zwyciężyli 5:1, a jednego z goli zdobył dla nich Piotr Reiss dobijając piłkę po uderzeniu „Żurawia” w poprzeczkę.
Drugi mecz wzbudził znacznie większe zainteresowanie 7-tysięcznej widowni. Określało się go nawet jako pojedynek dekady. Przeciwko obecnemu zespołowi Kolejorza zagrała drużyna Czesława Michniewicza, która w 2004 roku zdobyła Puchar Polski po pokonaniu Legii. Zaproszenie przyjęli niemal wszyscy członkowie tamtej ekipy, nielicznym przeszkodziły aktualne obowiązki. W bramce zagrał Waldemar Piątek. Miał grać tak długo, jak długo pozwoli zdrowie. Wytrzymał do początku drugiej połowy, a zastąpił go zawodnik, który równie dobrze mógł grać po drugiej stronie boiska – Krzysztof Kotorowski.
Czesław Michniewicz miał do dyspozycji graczy, którzy byli kiedyś na ustach całej Wielkopolski: Kryger, Lasocki, Bosacki, Telichowski, Lasocki, Madej, Scherfchen, Świerczewski, Zakrzewski, Goliński, Mowlik, Topolski, Piskuła, Wachowicz, Nawrocik… I oczywiście bohater dnia – Piotr Reiss. Tylko niektórzy z nich grają do dziś w mocnych zespołach, ale wszyscy pokazali futbol na najwyższym poziomie. „Świr” nie dał pograć znacznie młodszym rywalom, a kiedy podania z klepki wymieniali „Rejsik” i Nawrocik, gubiąc defensywę Lecha dzisiejszego, ręce składały się do oklasków.
W pierwszej połowie w słupek uderzył Gergo Lovrencsics. W drugiej połowie meczu trwającego dwa razy po pół godziny gola mógł zdobyć Reiss. Idealnie przymierzył z rzutu wolnego, piłka trafiła jednak w poprzeczkę. Gdyby padł gol, wszystko ułożyłoby się niemal jak w Hollywood. Goli niestety w tym spotkaniu zabrakło, choć bramkarze nie próżnowali, popisywali się ładnymi interwencjami. Znaczące wydarzenie nastąpiło kilka minut przed końcem, gdy gracza nr 9, z napisem Reiss na plecach, zastąpił gracz nr 9, z napisem Reiss na plecach. Ten nowy piłkarz ma na imię Adrian i jest synem byłej już niestety gwiazdy Kolejorza.




