Srebro hokeistek w ME na 90-lecie PZHT

Polski Związek Hokeja na Trawie obchodzi dzisiaj swoje 90-lecie. Prezentem na początku stało się wicemistrzostwo Europy kobiet w hokeju halowym w Mińsku. Po powrocie żeńskiej reprezentacji do kraju okazją do komentowania tego sukcesu była wtorkowa konferencja prasowa w Poznaniu.

– Wielka radość zapanowała w naszym hokejowym środowisku po niespodziewanym wywalczeniu srebrnych medali w Halowych Mistrzostwach Europy kobiet w Mińsku. Dziewczyny podtrzymały dobrą passę z poprzednich mistrzostw kontynentu, często bardziej wymagających aniżeli mistrzostwa świata. Po brązowych medalach w latach 2012 i 2014 weszły na wyższy stopień podium. Warto dodać, że zarówno kobieca, jak i męska reprezentacja Polski, która była piąta w Mistrzostwach Europy w Pradze, wywalczyła kwalifikację do kolejnych mistrzostw świata – powiedział otwierając konferencję prasową Andrzej Grzelak, prezes Polskiego Związku Hokeja na Trawie.

O kulisach wielkiego sukcesu po powrocie z Białorusi mówiły debiutantki w drużynie narodowej: bramkarka Anna Gabara ze Startu Brzeziny, jedna z kluczowych zawodniczek Weronika Wessołowska z zespołu mistrzyń Polski – AZS Politechnika Poznańska oraz trener reprezentacji, zarazem szkoleniowiec AZS PP – Krzysztof Rachwalski.

– Od początku turnieju dziewczyny były poddane trudnym sprawdzianom. Najpierw – powiedział trener – trafiły na obecnie zdecydowanie najsilniejszą w świecie drużynę Holandii. Zanim się „przebudziły” przegrywały do przerwy 0:6. Skończyły na 0:9. Mogło być gorzej. Nie mieliśmy jednak czasu na rozpamiętywanie. W tym pierwszym dniu po południu, z pewnymi problemami, trzeba było wygrać mecz z Belgią. Zadanie wykonano. Polki wygrały 5:1. Nadal jednak nie wiedziały czy cokolwiek uda im się zwojować w Mińsku.

Przyszła sobota. To był ciekawy dzień wymarzony dla każdego trenera. Aby wejść do pierwszej czwórki turnieju hokeistki musiały pokonać Czeszki, brązowe medalistki mistrzostw świata z 2015 roku. Wygrały 4:0, choć przez ¾ meczu był remis 0:0, który premiował rywalki.

W półfinale biało-czerwone trafiły na Białorusinki. W ostatnich latach z reguły z nimi przegrywały. Pomyślałem sobie – powiedział Rachwalski że przerwiemy feralną passę, jeśli nic nie zakłóci sportowego przebiegu meczu. I w regulaminowym czasie gry tak było. Remis 1:1 sprawił, że o wszystkim decydował konkurs karnych zagrywek. Byliśmy do tego przygotowani. Pierwsza wykonywała zagrywkę Paula Sławińska. Prawidłowo zdobyła bramkę. I wówczas zdarzyło się coś niezwykłego. Zostaliśmy poinformowani, że zagrywka zostanie powtórzona, ponieważ sędzia techniczny nie włączył w porę zegara. A karną zagrywkę trzeba wykonać w 6 sekundach. Kuriozalna sytuacja z którą nigdy się nie spotkałem. Powtórka zdenerwowanej Sławińskiej była nieudana. Za to rywalki gola zdobyły. Zepsuły jednak dwie kolejne próby, a Joanna Wieloch zdołała wyrównać rzutem na taśmę strzelając jako ostatnia z trzech Polek. Znowu było 1:1. Tym razem w karnych zagrywkach, które kontynuowano. Summa summarum Polki wygrały 3:2 po trafieniu Amelii Katerli i awansowały do finału.

Z niedoścignionymi na razie Holenderkami przegrały w finale 2:6. Długo dotrzymywały im kroku. To było widowisko godne finału.

A jak zapamiętały mistrzostwa w Mińsku zawodniczki? „ Najważniejszy był dla nas każdy kolejny mecz. Drużyna bez kontuzjowanych, najbardziej doświadczonych koleżanek: Marleny Rybachy i Natalii Wiśniewskiej, krok po kroku zbliżała się do finału. Po nieudanym początku wydawało się, że nic z tego nie  będzie. Ale tak bardzo chciałyśmy  zdobyć medal, a najlepiej zagrać w finale. I w końcu udało się”. – powiedziała Weronika Wessołowska.

Swoje pięć minut miała Anna Gabara. – Patrzyłam w półfinale na wszystko z boku. Nagle, 25 sekund przed końcem meczu dowiedziałam się, że będę broniła za kontuzjowaną koleżankę Martę Kucharską w karnych zagrywkach. Miałam minutę na rozgrzewkę. Lubię bezpośrednie pojedynki w karnych zagrywkach. Sytuacja była wyjątkowa, ale udało się z czego się niezmiernie cieszę – skomentowała swój występ Anna Gabara.

Polskie hokeistki zebrały sporo gratulacji. Podczas konferencji prasowej w Poznaniu także od dyrektor Wydziału Sportu Urzędu Miasta Ewa Bąk, w imieniu prezydenta Poznania – Jacka Jaśkowiaka. Szefowa poznańskiego sportu wyraziła też gotowość włączenia do miejskiego systemu stypendialnego pięciu zawodniczek AZS Politechnika Poznańska wchodzących w skład reprezentacji.

(AK)

Udostępnij:

Podobne

Czekając na Grbicia polskiego futbolu

Spośród wszystkich Polaków, którzy oglądali poniedziałkowy mecz ze Szwecją,  tylko ludzie Lecha Poznań mogą czuć satysfakcję. Błysnął w nim piłkarz Kolejorza Patrik Walemark. Był nie

Było ciężko. Będzie jeszcze trudniej

Przerwa na zgrupowania reprezentacji, która wstrzymała wszystkie klubowe rozgrywki piłkarskie, jest dłuższa niż kiedykolwiek, aż trzytygodniowa. To dla piłkarzy Lecha dobra, ale i niepokojąca wiadomość.

Lech miażdży i bawi się grą

W Londynie Kolejorz przekonał się, jak wiele mu brakuje do dobrego europejskiego poziomu. Po trzech dniach sytuacja się odwróciła – teraz on pokazał niekwestionowaną wyższość