Spośród wszystkich Polaków, którzy oglądali poniedziałkowy mecz ze Szwecją, tylko ludzie Lecha Poznań mogą czuć satysfakcję. Błysnął w nim piłkarz Kolejorza Patrik Walemark. Był nie do zatrzymania przez Puchacza i innych, popisał się piękną asystą po indywidualnej akcji, czarował szybkością, zwinnością, mocnymi strzałami. Był czołowym graczem drużyny, która znów, po półrocznej przerwie, ośmieszyła polską defensywę.
Wiosną Szwecja wykorzystała trenerską niekompetencję Jana Urbana, który nie zadbał o grę obronną swego zespołu. Awansowała na Mistrzostwa Świata mimo stracenia u siebie trzech goli. Kto się łudził, że Urban wyciągnie z tego wnioski, okazał się naiwny. Także tym razem polska defensywa pozwalała Szwedom na wszystko, nawet nie próbowała bronić przy rzutach rożnych, co świadczy o piłkarskim analfabetyzmie. Już kilka dni temu, w meczu z Bośnią Kiwior był najgorszym piłkarzem na boisku (nie licząc Lewandowskiego). Co znów robił w wyjściowym składzie? Tak trudno było przewidzieć następstwa? Bednarek popełnia kosztowne błędy w każdym meczu naszej reprezentacji. I też ciągle może liczyć na grę. Urban jeszcze nie wie, że przyszłość należy do takich ludzi, jak Potulski i Mońka.
Dlaczego uporczywie sięga po Bednarka i Kiwiora? Bo to gracze FC Porto. Gdyby Wiktor Nowak grał w Polsce, Urban nawet by o nim nie wiedział. Poznali się na nim Czesi, szybko przerobili na pana piłkarza. Dopiero teraz trafił do kadry, ale i tak pierwszym wyborem początkowo był Ślisz. Powołania nie otrzymał Michał Gurgul. Co z tego, że to jedyny polski piłkarz, który zatrzymałby Walemarka, ale gra w Polsce. Gdyby ktoś z klasą Szweda pokazał się w naszej ekstraklasie, Urban czekałby z powołaniem aż zmieni klub. Natomiast Graham Potter takich oporów nie miał, bo zna się na rzeczy. Dzięki swym kompetencjom przeobraził przegrywającą z wszystkimi drużynę, nauczył ją grać z polotem i pomysłem. Powołuje piłkarzy klubów z Premier Legue, ale i Lecha Poznań.
Szwedzi mogą się cieszyć, w lidze angielskiej znaleźli własny odpowiednik Nikoli Grbicia. Tamtejszym związkiem piłkarskim nie rządzi Cezary Kulesza. My jesteśmy na niego skazani, więc jest nam obojętne, czy odwoła Urbana. Wiemy przecież, kto wskaże następcę selekcjonera. Polskich siatkarzy do sukcesów prowadzi Grbić, bo znalazł go ktoś znający się na sporcie i na ludziach.



