Rzut okiem na – ”o mało co wygraną” w Łodzi.

Zaczęło się miło – było pewne prowadzenie 2:0 – a skończyło się jak zwykle czyli nieoczekiwanym remisem. Tak krótko można scharakteryzować mecz Kolejorza z Widzewem. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Do 60-tej minuty było nadspodziewanie łatwo, chociaż u uważnego obserwatora mogły pojawić się wątpliwości patrząc na coraz częstsze błędy Lecha. Groźne sytuacje na swojej połowie prowokował Gostomski podając piłkę do najbliższego zawodnika nie zwracając uwagi na pressing przeciwnika. Potem do tych błędów zaczął dostrajać się Arboleda, który w rezultacie przyczynił się wydatnie do utraty obydwu bramek.

Niezrozumiała wydaje się być decyzja o zdjęciu Teodorczyka, który był najbardziej kreatywnym zawodnikiem w poznańskiej ofensywie. Wprowadzony za niego Kownacki tym razem zginął w tłoku i niczym szczególnym się nie popisał. Patrząc na Linettego zaczynam się zastanawiać czy decyzja o pozostaniu w polskiej lidze jest dla niego dobra. Rok temu zachwycaliśmy się młodym, zdolnym chłopakiem a dzisiaj mamy już ligowego rzemieślnika. Zagrał piękną asystę do Teodorczyka a następnie powybijał Panu Bogu wszystkie szyby w Jego łódzkiej willi pudłując niemiłosiernie w kilku próbach oddania strzału. W ciągu ostatniego roku ten chłopak nie rozwinął się piłkarsko. Konsekwentnie zmierza w stronę ligowej szarzyzny. Śmiem twierdzić, ze dla dobra jego talentu powinien jak najszybciej wyjechać z kraju i rozwijać się pod okiem trenerów niemieckich czy angielskich ogrywając się w lepszej od naszej lidze.
Podobnie powinien postąpić Kownacki, póki jeszcze nie nabierze złych nawyków od starszych kolegów. Matura nie powinna tu być priorytetem. Co z matury, jeśli jednocześnie zmarnuje życiową szansę zostania dobrym piłkarzem? Przykład Wojtka Szczęsnego powinien tu być wzorem dla młodego chłopaka. Następnego dnia pewnie piłkarze wspomną o wyciągnięciu wniosków, trener powie coś o dekoncentracji spowodowanej wysokim prowadzeniem i skieruje naszą uwagę na mecz z Podbeskidziem. Jako formę zajęć przed meczem z „Góralami” proponuję obejrzeć ostatni ich mecz w Poznaniu i trochę zadumy nad tym, czy w piątek tylko cud może nam odebrać jakieś punkty.

Udostępnij:

Podobne

Kompromitacja wszechczasów

Warto zapamiętać datę 29 lipca 2026 roku. Tego dnia Lech przeszedł do historii polskiego futbolu. Zaliczył już sporo okropnych kompromitacji, ale to, czego dopuścił się

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego