Radość w Poznaniu, smutek w Częstochowie? Wciąż jest to możliwe

Wygranie trzech kolejnych meczów da Lechowi nadzieję na wywalczenie mistrzostwa Polski. Bez wątpienia Raków Częstochowa ma lepszą drużynę, która jednak nie może się potknąć do końca rozgrywek. Czy Kolejorz potrafiłby wykorzystać jeszcze jedną szansę na wywalczenie trofeum? Tak. Ale musiałby dokonać niemożliwego – uniknąć błędów popełnianych w najgorszym możliwym momencie.

Lech ma najsilniejszą kadrę w ekstraklasie, pozyskał lepszych zawodników niż jakikolwiek inny klub. W przeciwieństwie do wielu innych sezonów, właściciel nie szczędził grosza na wzmocnienia. Nie wszystkie działania były racjonalne, ale i tak zespół jest chyba najmocniejszy w historii. Tyle, że średnio przekłada się to na jakość gry, na zwyciężanie. Trudno o to obwiniać Macieja Skorżę, który i tak wyprowadził drużynę ze stanu rozkładu.

W Lechu od lat obowiązuje coś, co uniemożliwia zdobywanie trofeów. Nawet jeśli mentalność jest właściwa, zespół ma odpowiednią motywację, to powiela błędy niweczące wysiłek włożony w przygotowania, w sam mecz. Nikt ich w przeszłości nie piętnował. Trenerzy zmieniali się raz za razem, klub nie wdrażał zasad, od których nie wolno odstępować. Brak zaangażowania powinien być rugowany równie mocno, jak wynikające z niechlujstwa, z braku odpowiedzialności błędy i niedokładności. Nikt o to nie dbał. Dziś trudno takie zachowania wyplenić.

Gdy błąd w rozegraniu, niefortunna decyzja, pomyłka lub zawahanie bramkarza wystąpią w meczu ligowym, zawsze jest możliwość nadrobienia straty jeśli nie w tym samym spotkaniu, to w kolejnych. W meczach decydujących, gdy trzeba zachować absolutną koncentrację, złe zachowania przekładają się na klęskę, rujnują plany i nadzieje. Tak było w finale Pucharu Polski. Raków to mądrze zbudowana i zorganizowana drużyna, ale gdyby Lech nie ułatwił jej zdobywania bramek, wynik byłby sprawą otwartą. Nawet odrabiając straty można było pokusić się o gole. Uniemożliwiły to błędy w rozegraniu, niedokładne podania, byle jakie strzały.

W futbolu nie wszystko jest dane na zawsze. Niemal wszyscy spodziewają się dubletu Rakowa, jego trzech kolejnych zwycięstw. Ma na to duże szanse, nikt mu jednak niczego nie zagwarantuje. Nie jest nieomylną, zaprogramowaną na każdą ewentualność maszyną. Dziś kibice Lecha rozpaczają z powodu niewykorzystanej szansy. Los może się odwrócić, jeśli Rakowowi powinie się noga, a Kolejorz zagra odpowiedzialnie i skutecznie. Wtedy radość wybuchnie w Poznaniu, a smutek zapanuje w Częstochowie. Niemożliwe? Nie takie rzeczy pamięta historia.

Udostępnij:

Podobne

Czekając na inwestycje

Wywalczenie mistrzostwa Polski pozwoliło Lechowi zarobić niemałe pieniądze, przekraczające 30 milionów zł. Jeszcze większe kwoty czekają w europejskich pucharach. Im Kolejorz dłużej w nich pogra,

Bezkonkurencyjni. I niech tak zostanie

Z Gali Ekstraklasy, podsumowującej ligowy sezon, piłkarze Lecha wracają z nagrodami świadczącymi o zdominowaniu konkurencji. Najlepszym młodzieżowcem kapituła wybrała Jakuba Kamińskiego, najlepszym obrońcą Bartosza Salamona,