Poznań Open – porażka Filipa Ambrożego, awans Macieja Rajskiego

Swojego pierwszego meczu w eliminacjach Poznań Open nie będzie zbyt miło wspominał Filip Ambroży. 17-letni Polak zdołał urwać zaledwie jednego gema w starciu z Węgrem Zsomborem Pirosem. Natomiast do drugiej rundy awansował Maciej Rajski.


[widgetkit id=520]

Piros to zwycięzca juniorskiego Australian Open z roku 2017. 18-letni Węgier z pewnością chciał pokazać, że jego znakomite wyniki w zawodach juniorskich to nie przypadek. Już przed rozpoczęciem było wiadomo, że Ambrożemu będzie bardzo ciężko rozprawić się ze swoim rywalem, co potwierdził pierwszy set. Piros popisywał się znakomitymi zagraniami technicznymi, z kolei szczecinianin miał spore problemy, m.in. z serwisem. Mimo tego, w trzecim gemie Ambroży miał w pewnym momencie okazję do przełamania serwisu Węgra, ale zabrakło mu nieco szczęścia. Ostatecznie młodemu Polakowi udało się w całym secie ugrać jednego gema.

Druga partia miała bardzo podobny przebieg. Piros rozpoczął od przełamania, jednak już w drugim gemie Ambrożemu niewiele zabrakło do tego, by wyrównać. Ostatecznie jednak nastolatek z Węgier zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i w całej partii nie stracił nawet gema. Teraz Piros będzie oczekiwał na wynik starcia pomiędzy Szwedem Christianem Lindellem a Argentyńczykiem Federico Corią. Ze zwycięzcą zmierzy się w drugiej rundzie kwalifikacji.

Z kolei Ambroży, mimo dotkliwej porażki, nie tracił dobrego nastroju i podkreślał, że gra na kortach Parku Tenisowego Olimpia była dla niego niezwykle ważnym doświadczeniem. – Bardzo fajnie mi się grało i mam nadzieję, że uda mi się tu kiedyś wrócić i zagrać jeszcze raz – mówił po meczu szczecinianin.

Maciej Rajski w drugiej rundzie

Po emocjonującym widowisku Maciej Rajski pokonał Austriaka Lenny’ego Hampela 7:6 (10), 6:4 w pierwszej rundzie eliminacji challengera ATP Poznań Open 2018.

Obdarowany „dziką kartką” Polak rozpoczął spotkanie z „wysokiego C”, zaskoczył przeciwnika potężnymi serwisami. Dzięki temu zawodnik z Piotrkowa Trybunalskiego wyszedł na prowadzenie 4:2, ale wszystko, co elektryzowało publikę zgromadzoną w Parku Tenisowym Olimpia, było dopiero przed nim. Hampel po kilku chwilach słabości stawił przeciwnikowi twardy opór, wygrywając gema po przewagach, które trwały ponad 10 minut.

Jednak jeszcze w pierwszym secie, przy stanie 4:4, 21-latek z Wiednia stracił cierpliwość do Rajskiego i przestał kontrolować wydarzenia na korcie. Już wcześniej, przy wygranej wymianie Polaka, zdenerwowany ironicznie krzyczał: „Ja, ja, ja, natürlich!” (Tak, tak, tak, oczywiście!). Podobne okazywanie emocji towarzyszyło mu już do końca seta. „Warum?!” – krzyczał do sędziego po jednej z decyzji. Rajskiego to nie rozkojarzyło. – Znam Lenny’ego już długo. To jest wielki wojownik. Przypuszczałem, że właśnie tak podejdzie do meczu – mówił później.

Na rozstrzygnięcie pierwszej partii musieliśmy poczekać ponad 80 minut, bo po kolejnych wymianach stan rywalizacji wyrównał się na 6:6 i o wszystkim zadecydował tie-break. Z niego zwycięsko wyszedł Rajski, który trzynastego gema wygrał 12:10! – Znałem słabe strony Hampela i wiedziałem, że muszę zagrać ryzykownie, żeby go pokonać – stwierdził.

Decydujący set potwierdził, że Polak był w lepszej dyspozycji od swojego vis-a-vis. Przy prowadzeniu Austriaka 3:2, Rajski podkręcił obroty i w kolejnych trzech gemach pozwolił przeciwnikowi wygrać tylko dwie piłki. Popełniający wiele niewymuszonych błędów Hampel musiał w końcu po raz drugi uznać wyższość piotrkowianina – uległ mu 4:6 w secie i 0:2 w całym meczu.

Tym samym Rajski wywalczył przepustkę do drugiej rundy turnieju kwalifikacyjnego. W niej zmierzy się ze zwycięzcą pojedynku Andrea Arnaboldi kontra Aleksandar Vukić. To spotkanie początkowo miało się odbyć jeszcze dzisiaj, ale zostało przełożone ostatecznie na poniedziałek. To oddaliło obawy o szybko regenerację Polaka po dwugodzinnym meczu. – Zdarzało mi się grać dwa mecze, zwłaszcza w deszczowe dni – uciął wątpliwości i dodał: – Ale w upalnych warunkach też bardzo lubię grać, szczególnie w Poznaniu (śmiech).

Biuro Prasowe Poznań Open

Udostępnij:

Podobne

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na