Decyzje jeszcze nie zapadły, ale wiele wskazuje, że od nowego sezonu firma Puma nie będzie już ubierać piłkarzy Lecha. Kontrakt klubu z tym sponsorem wygasa w czerwcu. Jak można się nieoficjalnie dowiedzieć, władze klubu nie znajdują wielu argumentów na rzecz jego przedłużenia. Firma Puma przyjechała na Bułgarską w 2006 roku razem z holdingiem Amica. Jest tam nieprzerwanie do dziś.

Firma Puma to czołowy w świecie producent sprzętu sportowego. Ubiera w stroje piłkarzy wielu klubów z najlepszych lig świata, a także reprezentacje narodowe. Jedną z najlepszych jest drużyna Włoch. Także polscy piłkarze biegali w koszulkach i spodenkach Pumy jeszcze kilka lat temu, aż do podpisania nowej, dla wielu osób kontrowersyjnej umowy z firmą Nike. Kibice Lecha są podzieleni – jednym stroje, w jakich grają ich piłkarze podobają się, inni woleliby modele innych marek. Nie ma takiego, który nie krytykowałby zasad współpracy ze sponsorem technicznym.

W oficjalnym sklepie klubowym trudno znaleźć nowe meczowe koszulki jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Można kupić tylko stare, nieaktualne już modele, oczywiście w dotychczasowej cenie. Kiedy już nowe modele koszulek się pojawią, za oryginalne trzeba zapłacić majątek. Stać na to nielicznych. W takich warunkach Lech nigdy nie będzie przypominał klasowych klubów, gdzie każdy szanujący się kibic czuje się w obowiązku nabyć przed sezonem oryginalną koszulkę i ubierać ją na każdy mecz, a klub zarabia na tym niemałe pieniądze.

Jeżeli Puma nie przetrwa w Lechu, jaki producent ją zastąpi? Najczęściej słychać opinie, że klub teraz zwiąże się z firmą Nike, ale do decyzji daleko. Największą liczbę polskich klubów ubiera firma Adidas (Legia, Wisła, Korona, Ruch, Piast, Górnik, Lechia). Puma jest sponsorem technicznym tylko Lecha i Śląska Wrocław. Partnera Legii wybrali kibice – władze warszawskiego klubu ogłosiły plebiscyt. Modele proponowane przez firmę Adidas spodobały się najbardziej.

W smutnych komunistycznych latach zaopatrzenie drużyny w stroje meczowe było poważnym problemem. Najczęściej piłkarze korzystali z jednego kompletu, w porywach z dwóch. Kibicom nawet przez myśl nie przechodziło, by przychodzić na mecze w klubowych barwach, sklepy nie oferowały odpowiedniego asortymentu. Trybuny były szare, takie same na meczach wszystkich drużyn.

Sytuacja zmieniła się, gdy klub przekazywał za granicę piłkarza, a w ramach rozliczeń otrzymywał albo komplet strojów, albo dewizy pozwalające na ich zakup. Prawdziwych pieniędzy oczywiście żaden klub nie dostawał do ręki. Mógł liczyć tylko na przeliczenie ich na złotówki, oczywiście według państwowego kursu. Zagraniczna waluta trafiała do sportowej centrali, która zezwalała klubowi na złożenie dewizowego zamówienia. Gdy do Szwecji w latach osiemdziesiątych przeniósł się Marek Skurczyński, jego dawni koledzy z drużyny mogli biegać po boisku w markowych strojach. A gdy po latach Lech walczył z Liverpoolem, pewien angielski kolekcjoner, w zamian za zestaw pamiątek i publikacji klubowych sprezentował Lechowi komplet firmy Umbro.

W latach dziewięćdziesiątych, aż do spadku z ekstraklasy piłkarze Lecha grali w strojach Adidasa. W II lidze ubrali się w stroje Jako, co miało związek z osobą Adolfa Pintera, współpracownika tej firmy i przez krótki (na szczęście) okres trenera Lecha. Potem na kilka lat partnerem klubu została firma Lotto, której wzory koszulek większość kibiców uznała za udane. Modele były zresztą rozmaite, piłkarze nosili koszulki w paski, jednolicie niebieskie z białymi rękawkami, białe z niebieskimi akcentami. A potem, po związaniu się z holdingiem Amica, nastąpiła era Pumy…

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli