Po meczu z Zawiszą: jest lepiej, do szczęścia daleko

Tabela ligowa tak się ułożyła, że Lechowi wystarczyło pokonać Zawiszę, by przemieścić się aż o sześć pozycji. Kolejorz ciągle nie gra dobrze, ale nic nie zostało stracone. Liga jest słaba, każdy traci punkty, do końca rozgrywek bardzo daleko. Gdyby nie przypadkowa strata gola w końcowych minutach meczu z Cracovią i gdyby udało się nie przegrać w Krakowie, co nie było zadaniem nadmiernie trudnym, Lech byłby teraz liderem. Z pewnością byłby to najsłabszy lider od lat.

Od początku sezonu trener Mariusz Rumak próbuje różnych ustawień. Lech gra lepiej, od kiedy Hamalainen zaczął pełnić funkcję defensywnego pomocnika. Inna sprawa, że ten zawodnik jakoś długo nie może wrócić do formy z wiosny, a mecz z Zawiszą był w jego wykonaniu jednym ze słabszych w barwach Kolejorza. Eksperyment z wystawianiem Mateusza Możdżenia na prawej obronie chyba można zakończyć ogłaszając, że się nie powiódł. Znacznie lepiej w tej roli spisywał się Hubert Wołąkiewicz. Jest nie tylko lepszy od Mateusza w defensywie, ale potrafi też zaatakować skrzydłem i bardzo dobrze podać do napastnika. Z jego podań Zawisza stracił dwie bramki.

Nareszcie trener ma większe możliwości organizacji gry na skrzydłach. Przydałby mu się jeszcze jeden klasyczny szybki skrzydłowy, bo póki co, poza Lovrencsicsem, ma do dyspozycji zawodników uniwersalnych, równie dobrze, a może i lepiej spisujących się w środku boiska. Takim jest też Daylon Claasen. Jestem przekonany, że zostanie jednym z czołowych pomocników naszej ligi. Próbki swoich możliwości już pokazał, choć grał nierówno, dużo piłek stracił. Nie jest rosły i silny fizycznie, nadrabia to jednak szybkością, zwinnością, opanowaniem piłki, umiejętnością dobrego ustawiania się i przyspieszenia akcji jednym podaniem. Dużo widzi, musi jeszcze zgrać się z nowymi partnerami.

Miejmy nadzieję, że nie zobaczymy już w wykonaniu Lecha bezproduktywnego wymieniania piłki w środku boiska, że częściej będzie ona kierowana na skrzydła. Doskonałe podania Łukasza Trałki na bok boiska powodowały, że akcje oskrzydlające, szczególnie z prawej strony, gdzie pokazywał się Wołąkiewicz, były widowiskowe i groźne. Podczas pomeczowej konferencji prasowej trener stwierdził, że kiedy nominalni skrzydłowi mają inklinacje do schodzenia do środka, ich rolę muszą pełnić boczni obrońcy. Niedługo się przekonamy, czy w ten sposób potrafi grać Barry Douglas. Znamy już możliwości Kebby Ceesaya, a póki go nie ma, nadzieja w Hubercie.

Manuel Arboleda nie gra jeszcze tak pewnie, jak rok temu, ale chyba idzie ku lepszemu. Bardzo dobrze spisuje się Marcin Kamiński. Kto wie, czy to nie ostatni jego sezon w ekstraklasie. Jeśli będzie się równie szybko jak do tej pory rozwijał, polska liga stanie się dla niego zbyt słaba. Mamy już gwarancję, że zimą formacja defensywna Lecha zostanie wzmocniona, a wtedy Hubert Wołąkiewicz, choć lepiej czuje się na środku obrony, będzie do dyspozycji trenera na skrzydle.

Gdy formy nie mógł odnaleźć Łukasz Teodorczyk, a Bartek Ślusarski nadrabiał zaległości po wyleczeniu kontuzji, czołowym napastnikiem Lecha był Vojo Ubiparip. Grał lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. W meczu z Zawiszą Bartek się przełamał, za to Vojo zgasł. Popełnił wiele błędów, gubił piłkę, gdy bez wyobraźni szedł na przebój, nie oddawał dobrych strzałów. Czy napastnicy Lecha nie mogą być w formie jednocześnie? Niebawem o tym się przekonamy. Łukasz Teodorczyk zaimponował, ale tym razem nie piłkarską klasą, lecz ambicją i wytrzymałością na cierpienie. Wytrwał na boisku do końca, choć ból ledwo pozwalał mu na poruszanie się. Zachował się jak prawdziwy twardziel.

Chyba tylko pechem, bo nie błędami w opiece zdrowotnej nad piłkarzami można wytłumaczyć tak wiele kontuzji zawodników. Nigdy tego jeszcze w tym klubie nie było. Co najgorsze, piłkarze zapadają na zdrowiu nagle. Pojawiają się nietypowe i trudne do zdiagnozowania dolegliwości, jak u Jasmina Buricia. Szczęście, że liczba chorych maleje. Oprócz „Jasia” leczy się jeszcze Ceesay, właściwe przygotowania do sezonu zaczęli Rafał Murawski i Dima Injac. Linetty i Douglas byli już w meczowej „osiemnastce”. Na pierwszy występ pierwszego Szkota w barwach Lecha czekamy z ciekawością.

Zawodnicy Lecha wracają do zdrowia i do formy, ale o postawie drużyny decyduje gra zespołowa. O taktyce Kolejorza, o przyczynach słabej postawy drużyny i popełnionych błędach w przygotowaniu do sezonu – w następnej analizie.

Józef Djaczenko

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny

Taktyczna innowacja się broni. Póki co

Nie udało się przywieźć zwycięstwa z Białegostoku, choć niewiele do niego brakowało – determinacji i trochę szczęścia. Strata punktów nie przełożyła się na sytuację w