Pierwsza przeszkoda pokonana

Zgodnie z planem, choć nie było łatwo. Lech wyraźnie wygrał na wyjeździe z Honka Espoo w eliminacjach do Ligi Europy. Rewanż wydaje się formalnością.

Fińską drużynę trudno zaliczać do potęg futbolu. Najgroźniejszymi przeciwnikami Lecha wydawała się sztuczna nawierzchnia, do której polscy piłkarze, w przeciwieństwie do skandynawskich, nie są przyzwyczajeni, a także… sami Lechici, dopiero rozpoczynający sezon, nie znający jeszcze swych możliwości, a w dodatku trenujący latem bez dziesięciu podstawowych zawodników.

Trener Mariusz Rumak narzekał na „tępą”, utrudniającą szybkie granie nawierzchnię, liczył na deszcz. Tuż przed meczem spadło go tyle, że piłka wprawdzie toczyła się szybciej, ale i piłkarzom trudno był złapać równowagę. W niektórych miejscach stały kałuże. Od początku Lech lepiej się czuł w takich warunkach i szybko stworzył kilka dobrych okazji bramkowych. Hamalainen trafił głową w słupek, ale już kilka minut później piłka jak po sznurku wędrowała od Drewniaka do Teodorczyka i Ubiparipa, który dokładną centrę zamienił głową na bramkę.

Lech nie poszedł za ciosem, nie podwyższył, a na domiar złego, po kiksie Arboledy i rykoszecie stracił gola. Przed przerwą Finowie wydawali się groźniejsi, Lech niepotrzebnie cofał się, nie potrafił sklecić groźniejszej akcji, łatwo tracił piłkę. Kiedy była okazja do szybkiej kontry, grający na skrzydle Ubiparip niepotrzebnie zwalniał akcje, schodził do środka, albo dziecinnie łatwo tracił piłkę. To samo robili jego koledzy.

Druga połowa zaczęła się równie źle i Finowie mieli szansę wyjść na prowadzenie. Na szczęście Możdżeń, występujący na prawej obronie, w ataku lepiej się czuje niż w defensywie. Pobiegł z piłką pod bramkę przeciwnika, wrzucił ją do Teodorczyka, obok którego znajdowali się jeszcze Hamalainen i Lovrencsics. „Teo” wykazał się przytomnością umysłu, w zamieszaniu podbramkowym wyłuskał piłkę, leżąc posłał ją do siatki. Kropkę nad „i” postawił Kamiński wykonując rzut wolny z 25 metrów. Piłka leciała tuż nad boiskiem, kilka razy odbiła się nabierając przyspieszenia i wpadła do bramki. Dość przypadkowy, ale ważny gol.

Słabo tym razem zagrali zawodnicy najlepiej spisujący się w sparingach – Lovrencsics i Hamalainen. Najlepiej – Drewniak i Teodorczyk.

 

Honka Espoo – Lech Poznań 1:3 (1:1)

Bramki: 0:1 Ubiparip (11), 1:1 Vasara (17), 1:2 Teodorczyk (53), 1:3 Kamiński (71)

Widzów: 1500 (w tym 290 kiboli Kolejorza)

Sędzia: Lee Probert (Anglia)

Żółte kartki: Meite – Wołąkiewicz

Honka: Walter Viitala – Sampo Koskinen, Abdoulaye Meite, Gideon Baah, Henri Aalto – Moshtagh Yaghoubi, Ruben Palazuelos – Roni Porokara (75. Kastriot Kastrati), Jussi Vasara, Antti Makijarvi (75. Ilari Aijala) – Tim Vayrynen

Lech: Krzysztof Kotorowski – Mateusz Możdżeń, Marcin Kamiński, Manuel Arboleda, Hubert Wołąkiewicz – Łukasz Trałka, Szymon Drewniak – Gergo Lovrencsics (83. Szymon Pawłowski), Kasper Hamalainen, Vojo Ubiparip (90. Dariusz Formella) – Łukasz Teodorczyk (86. Bartosz Ślusarski)

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny

Taktyczna innowacja się broni. Póki co

Nie udało się przywieźć zwycięstwa z Białegostoku, choć niewiele do niego brakowało – determinacji i trochę szczęścia. Strata punktów nie przełożyła się na sytuację w