Od czego zależy siła drużyny?

Wynik meczu kontrolnego ze Slovanem Liberec nie był dla Lecha przyjemny, ale i nie był istotny. Czesi okazali się zespołem zdecydowanie lepszym od młodzieżowców Kolejorza. Nie poradziliby sobie w Poznaniu, gdyby mogli wystąpić Dagerstal, Karlstrom, Ishak, Kwekweskiri, Szymczak, Velde, Douglas, Marchwiński, oczywiście wszyscy w pełni zdrowia. Nie wspominając już o piłkarzach, którzy podobno są blisko Lecha, ale zbyt szybko ich na boisku nie zobaczymy.

Ubytki w składzie w meczu sparingowym, szczególnie na początku przygotowań, kompletnie się nie liczą. Działają nawet na korzyść młodzieży, która mogła się sprawdzić na tle średniaka z sąsiedniej, wcale nie słabszej od polskiej ligi. O to, czy skład jest wystarczająco mocny, zaczniemy się martwić, gdy niewiele dni pozostanie do rozpoczęcia sezonu. Na razie zapowiada się, że Lech zainauguruje ligowe rozgrywki w składzie prawie ubiegłorocznym. Prawie, bo został pozbawiony klasowych Skórasia, Satki i Rebocho, powrót do zdrowia i formy Szymczaka, a zwłaszcza Ishaka nie jest jeszcze zagwarantowany.

Na razie drużyna jest bez wątpienia słabsza niż ta, która kończyła sezon. Wtedy dobrze punktowała, kilka ważnych zwycięstw pozwoliło zająć trzecie miejsce, mimo poważnych ubytków w kadrze. Z gry, z różnych przyczyn, wypadli zawodnicy kluczowi – Salamon, Ishak, Szymczak, Sousa, Milić. Trenerowi udało się jednak zrekompensować te braki, drużyna wpadła w dobry rytm, a wtedy jest trudna do zatrzymania. Ekstra formę złapał Velde, Marchwiński dobrze wywiązał się z trudnego zadania udawania napastnika, obrona z Satką i Dagerstalem prawie nie popełniała błędów, środkowi pomocnicy rządzili na boisku w niemal każdym meczu.

Właśnie to pokazuje, że wystarczy dobra, płynna, skuteczna gra, by nawet zespół pozbawiony ważnych ogniw dobrze sobie radził. Wystarczy wspomnieć, jak Kolejorz zagrał w Kielcach. Korona, która ogrywała u siebie wszystkich, była kompletnie bezradna, goście ją piłkarsko zniszczyli, robili co chcieli. John van den Brom jest przekonany, że siła zespołu od samego startu sezonu będzie wystarczająca, by nie martwić się o realizację celu, a jest nim mistrzostwo kraju i ponowne dobre pokazanie się w Europie. Gdybyśmy mieli gwarancję, że uda mu się doprowadzić ekipę Kolejorza do poziomu z końca poprzednich rozgrywek, bylibyśmy spokojni.

Problem jednak w tym, że dobrze pamiętamy początkowe fragmenty poprzednich rund. Ostatniego lata nie ma co brać pod uwagę, bo nieznający zespołu, środowiska, ligi trener musiał się z borykać z brakiem profesjonalizmu tych, co zaniechali odbudowy mistrzowskiej drużyny po odejściu ważnych piłkarzy, nie potrafili zabezpieczyć się przed kontuzjami defensorów. Pod koniec roku John van den Brom był już panem sytuacji. Niestety wiosną, a właściwie jeszcze zimą Lech grał gorzej niż przed przerwą, nieskuteczność była porażająca, nie potrafił strzelać goli tym, którzy przegrywali z wszystkimi innymi.

Na początku rozgrywek mamy więc prawo niepokoić się nie tylko o brak nowych zawodników podnoszących jakość drużyny. Wierzymy, że tacy przyjdą, oby tylko nie powtórzyła się sytuacja z poprzednich sezonów, gdy wzmocnienia następowały już po tym, jak Lechowi pozostała gra tylko w kraju. Spóźnione transfery przebolejemy, jeśli forma drużyny będzie choćby taka, jak w maju, a kluczowi gracze, zwłaszcza napastnicy, będą do dyspozycji sztabu szkoleniowego.

Udostępnij:

Podobne

Nadzieje odżyły. Pościg trwa

Kto by się spodziewał, że już po dwóch pierwszych meczach nowego roku strata Lecha do lidera tabeli zmniejszy się z ośmiu punktów do symbolicznych dwóch?

Białystok zdobyty!

Brawo Kolekorz! Wygrał z Jagiellonią 2:1 i tylko to się dziś liczy, jakość gry lepiej przemilczeć. Był zabójczo skuteczny, ale tylko w pierwszej połowie, którą

Remis Warty na trudnym terenie

Na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się mecz, którego stawką było 6 punktów, bo rywalizowały drużyny walczące o zachowanie ekstraklasy: Ruch i Warta Poznań. Bezbramkowy