To może być finał opery mydlanej, obserwowanej przez całą sportową Polskę, wszak chodzi o powszechnie znaną osobę. Kibice Lecha dawali wyraz zniecierpliwieniu. Nikt im jednak nie da gwarancji, że oto kończą się sportowe problemy Kolejorza. Jeżeli Nawałka cokolwiek tu osiągnie – a równie dobrze może ponieść spektakularną klęskę, nie pierwszą w swym trenerskim życiorysie – musi postawić wiele spraw na nogi. Nie on budował obecną drużynę, obowiązująca w tym klubie mentalność i kulturę przegrywania charakteryzującą się hasłem „mocni razem”.
Angaż byłego selekcjonera pozytywnie wpłynie na wizerunek klubu. Wszystko inne zależy od umiejętności, wiedzy, doświadczenia Nawałki. Najwięcej można sobie obiecywać po jego niezależności od zarządu Lecha w kwestiach merytorycznych. I po tym, że ma szczęśliwą rękę do stawiania na młodych, obiecujących zawodników. Nie wydaje się niestety, by Lech zadziwił Polskę (a tym bardziej Europę) porywającą, widowiskową grą. Żaden zespół prowadzony przez tego trenera nigdy takiej nie pokazał, nawet jeżeli odnosił sukcesy.




