Rozgrywki ligowe nabrały przyspieszenia. W niedzielę Lech zmierzył się z Legią, w czwartek trzeba pofatygować się na dalekie Podlasie, by powalczyć o zwycięstwo z Jagiellonią, a w niedzielę zagrać z prowadzonym przez selekcjonera reprezentacji narodowej wiceliderem tabeli – Górnikiem Zabrze. W meczu z Legią piłkarze Kolejorza pokazali, że choć ich gra nie stoi jeszcze na wysokim poziomie, to nie można im odmówić zaangażowania i ambicji. Forma drużyny rośnie. Po długim weekendzie będziemy wiedzieli, na co możemy liczyć w tym sezonie.

Jagiellonia nie jest w tym sezonie groźnym przeciwnikiem dla drużyn odwiedzających Białystok. Jeżeli Lech ma nadrabiać dystans do czołówki tabeli, nie może na Podlasiu nie wygrać. Trener Mariusz Rumak pracował w Jagiellonii prowadząc drużynę Młodej Ekstraklasy, powinien czuć się tam dobrze, a jednak jego podopieczni często wracali do Poznania bez punktów. Dopiero ostatnio udało się odwrócić tę tendecję, choć po ciężkiej walce, gdy Kolejorz cudem dowiózł zwycięskie 1:0 do ostatniego gwizdka. Piłkarze Lecha wydają się wracać do wysokiej formy, choć nie o wszystkich można to powiedzieć. Ciągle nie może się odnaleźć Hamalainen, a i Pawłowski jeszcze nie pokazał, na co go stać.

– W meczu przeciwko Legii nie zabrakło nam woli walki, ale trochę wartości piłkarskich. Chciałbym, żeby w Białymstoku cechy wolicjonalne pozostały na tym samym poziomie, ale żebyśmy pokazali więcej piłkarskiej jakości – mówi trener Mariusz Rumak. Zawodnicy są poobijani po starciach z legionistami, nie ma na szczęście poważniejszych urazów. Daylon Claasen wraca do treningów i jest prawdopodobne, że pojedzie z drużyną do Białegostoku. Trener ma tym razem duży wybór, konkurencja w drużynie jest duża. – Moja głowa w tym, by wybrać zawodników optymalnie przygotowanych – podkreśla.

Za żółte kartki odpocząć musi defensywny pomocnik Łukasz Trałka, ale trener może skorzystać z Szymona Drewniaka, Karola Linetty’ego, Dimy Injaca, Rafała Murawskiego. Ten ostatni wytrzymał ostatnio cały mecz, ale – jak twierdzi – długo potem do siebie dochodził. Choć przeciwko Legii zagrał nieco gorzej niż przeciwko Lechii, to sama obecność kapitana na boisku sprawia, że jego koledzy czują się lepiej i pewniej.

– Dyspozycja zespołu rośnie – zapewnia Rafał Murawski. – Mogliśmy mieć lepsze wyniki, choć i tak jest nieźle, a przed nami wiele jeszcze ligowych kolejek. Mecz w Białymstoku będzie inny niż przeciwko Legii. Rywal jest ciekawy, ciężki do ogrania, jednak powinniśmy sobie z tym poradzić. Trzeba się tylko maksymalnie zmobilizować. Trener ma ból głowy, bo chęć gry zgłasza coraz większa liczba zawodników.

– To dla mnie sytuacja komfortowa – przyznaje Mariusz Rumak. – W niedzielę czeka nas kolejny mecz, przeciwko Górnikowi. Nie mam zamiaru bardzo rotować składem. Jeżeli będą zmiany, to nie wynikną ze zmęczenia zawodników, ale z ich piłkarskiej dyspozycji. Legia grała przeciwko nam trzy dni po meczu pucharowym, a nie wyglądała na bardzo zmęczoną. My też się nie uskarżamy, że będziemy mieli krótszy wypoczynek niż Jagiellonia i Górnik.

Udostępnij:

Podobne

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym