Lech wrócił z Europy. Teraz on będzie faworytem

Piłkarze Lecha wiedzą już, ile im brakuje do europejskiego średniaka, trzeciej ekipy ligi belgijskiej. W niedzielę zmierzą się z rywalem z własnej półki: Zagłębiem Sosnowiec. Jest szansa na czwarte z rzędu ligowe zwycięstwo i fotel lidera. To będzie ostatni mecz bez widzów na trybunach. Ivan Djurdjević twierdzi, że dobra gra i zwycięstwo zachęcą kibiców do przyjścia na stadion w czwartek, na mecz z Genk.

Pojedynek z Belgami był dla kibiców Lecha smutnym widowiskiem. Nie spodziewali się, że Europa odjechała tak daleko. Wyrównane mecze z rywalami takiej klasy to wspomnienie. Długo trzeba będzie czekać na drużynę, którą klub miał zanim zaczął równoważyć budżet, a sportowe wyniki zeszły na dalszy plan. Od tego czasu rozpłynął się wysoki współczynnik UEFA ułatwiajacy drogę do fazy grupowej. Latem pojawił się za to symptom normalności – klub wreszcie sprowadził piłkarzy lepszych i droższych od tych, jakich miał. Żaden z nich jednak w Genk nie wystąpił, co znalazło bolesne odzwierciedlenie w poziomie gry.

Trudno marzyć o zatrzymaniu świetnie wyszkolonych piłkarzy, gdy ma się defensywę przyzwyczajoną do rywalizacji na trzecim poziomie rozgrywek w kraju będącym piłkarskim zaściankiem Europy. Trener twierdzi, że wystawił Orłowskiego, bo jest on szybszy od Vujadinovicia. Jest zadowolony z postawy defensywy, choć przyznał, że wzmocnienie tef formacji by się przydało. Rzeczywiście, udało się stracić tylko dwa gole, gdy mogło ich być kilka razy więcej.

W niedzielę prawdopodobnie zobaczymy zmienioną drużynę. Tylko Rogne, Klupś i Gumny nie mogą grać. Najwięcej można sobie obiecywać po powrocie Tiby, po kolejnym meczu Amarala i być może po debiucie w polskiej lidze Dioniego. Piłkarze Kolejorza przekonali się już, jak dużą przewagę zapewnia szybkie rozgrywanie piłki. Belgowie nie wycofywali jej do bramkarza, nie stosowali głupiego wybijania. Potrafili błyskawicznie przemieszczać się z nią na drugą stronę boiska. W polskiej lidze nikt tak nie gra. Zespół, który zbliży się do poziomu Genku będzie w Lotto Ekstraklasie nie do pokonania.

Udostępnij:

Podobne

Czekając na Grbicia polskiego futbolu

Spośród wszystkich Polaków, którzy oglądali poniedziałkowy mecz ze Szwecją,  tylko ludzie Lecha Poznań mogą czuć satysfakcję. Błysnął w nim piłkarz Kolejorza Patrik Walemark. Był nie

Było ciężko. Będzie jeszcze trudniej

Przerwa na zgrupowania reprezentacji, która wstrzymała wszystkie klubowe rozgrywki piłkarskie, jest dłuższa niż kiedykolwiek, aż trzytygodniowa. To dla piłkarzy Lecha dobra, ale i niepokojąca wiadomość.