Lech może triumfować, ale musi sobie pomóc

Odpowiedź na pytanie o szanse Lecha na zakończenie sezonu z sukcesem jest oczywista: są dokładnie takie same, jak na roztrwonienia tego, co w bólach udało się osiągnąć jesienią. Celem głównym musi być obrona tytułu. W tym tysiącleciu jeszcze się to nie udało, wielki triumf zwykle zamienia się w totalną klęskę i wyrzucenie wychwalanego do niedawna trenera. Przełamanie tej tendencji, a taka możliwość się rysuje, byłoby wydarzeniem epokowym.

Minęła wieczność, od kiedy Lech wzniósł Puchar Polski. Wyspecjalizował się w seryjnym przegrywaniu finałów, trzykrotnie z Legią, po razie z Arką i Rakowem. Do sześciu razy sztuka? Najpierw trzeba sobie zagwarantować występ na Stadionie Narodowym, czyli pokonać Górnika Zabrze u siebie i jeszcze kogoś w półfinale. To nie jest duży wyczyn dla ekipy klasy Lecha Poznań. Jeśli znów się nie uda, porównanie Kolejorza do Pogoni Szczecin będzie miało sens.

Mimo haniebnej porażki w Gibraltarze, zmarnowania szansy na punkty w Madrycie, Lech gra dalej w Lidze Konferencji. Kolejną przeszkodę powinien łatwo pokonać, nawet jeśli trzeba będzie grać z Finami na sztucznej trawie. Potem wszystko zależy od szczęścia w losowaniu, czyli unikania zespołów z czołowych lig. Choć Lech średnio sobie radzi z faworytami, nie będzie bez szans na powtórzenie osiągnięcia sprzed trzech lat, gdy odpadł dopiero w ćwierćfinale najsłabszego z europejskich pucharów.

Realizacja tych trzech celów byłaby sukcesem historycznym. Klub musi to jednak sobie umożliwić. Podstawowym warunkiem jest zapewnienie trenerowi dobrych warunków pracy, czyli drużyny bez słabych punktów. Obecna jest jedną z najmocniejszych w lidze, najwartościowszych, z największym potencjałem, ale nieliczne słabości wymagają naprawy. Determinację klubu ocenimy szybko, nawet jeśli nie wszystko się uda już tej zimy.

Z informacji płynących od dobrze poinformowanych mediów wynika, że jeden z takich braków lada chwila przestanie istnieć. Bartosz Mrozek jest bardzo dobrym bramkarzem, mimo iż ma rezerwy w postaci na przykład wznawiania gry celnym podaniem, posługiwania się nogami. Jest jednak sam. Trener nie skorzystał z usług żadnego z młodych zmienników. Całe szczęście, że pierwszy bramkarz utrzymywał się w dobrym zdrowiu. W innych klubach stawiają na młodych i czerpią z tego profity. Ludziom ze Stali Mielec Bartek Mrozek zawdzięcza przyspieszenie kariery. Za chwilę będzie miał wartościowego zmiennika.

Mrozek był niezastąpiony, takim jeszcze długo pozostanie Ishak. Klub zapowiadał wydanie dużych pieniędzy na sprowadzenie klasowego zmiennika dla niego. Udało się to w części – pieniądze zostały wydane. Jednak Agnero nie jest alternatywą dla kapitana. Nie te umiejętności. Można dywagować na temat potencjału tego zawodnika, nazywać jego zakup inwestycją na przyszłość. Być może kiedyś uda się wydaną na niego kasę odzyskać. Dziś trener i koledzy z drużyny z niewielkim skutkiem robią wszystko, by przyspieszyć jego rozwój. Owszem, strzelił trzy gole, gdy został dobrze obsłużony, ale nie był to duży wyczyn.

Nieudane transfery to część futbolu. Wszystkie kluby z tym się borykają, nigdzie nie wzbudza to rozpaczy. Błędy próbuje się naprawić, zastąpić tych, co się nie sprawdzili. Wielokrotnie spotkało to Polaków transferowanych za duże pieniądze, a potem szukających szczęścia w słabszych ligach. W Lechu jest inaczej. Tu nikt się do pomyłki nie przyzna. Mnóstwo szans otrzymał Fiabema, teraz sztab szkoleniowy staje na głowie, by wdrożyć do gry Agnero. Ciekawe, jak sprawdzałby się atak w składzie Fiabema-Agnero. Jak dobrze, że nigdy tego nie ocenimy…

Siła ofensywna Kolejorza jest jednak potężna, jak na polską ligę. To prawda, że trzeba się modlić o zdrowie Ishaka, ale jego partnerami są gracze tak klasowi, jak Palma (nawet z lekką zadyszką pod koniec jesieni), Gholizadeh, za chwilę do drużyny wróci Walemark, w razie potrzeby będzie można korzystać z szybkości Hakansa, umiejętności występowania Bengtssona w roli zmiennika. Napastnika mogą wspierać Rodriguez, oby już mniej chaotyczny i rzadziej się mylący i doświadczony Jagiełło.

Gorzej jest w środku pola. Lech pilnie potrzebuje „szóstki”, bez niej daleko nie ujedzie. Kiedy odzyska Murawskiego? Jeśli nieprędko, to pozostanie mu Kozubal i Ouma, który może dużo dać drużynie, ale i nieodpowiedzialnym zachowaniem zawalić ważny mecz. Pozostawienie tego stanu na wiosnę nie byłoby odpowiedzialne.

Jeśli chodzi o personalia, drużyna musi przebrnąć przez przygotowania do wiosny bez ofiar w ludziach. Planów trenera nie znamy, ale musi mieć on na uwadze walkę z plagą błędów powtarzających się w każdym meczu. Zdarzają się one wszystkim, nawet Ishak był w ostatnim meczu w roku bliski podarowania bramki Czechom.

Udostępnij:

Podobne

Tych punktów może zabraknąć

To miał być najłatwiejszy z ostatnich w sezonie meczów Lecha. Gdy lider spotyka się na własnym stadionie ze słabeuszem, wynik wydaje się przesądzony. Jednak kandydat

Sobotnie granie Lechitek

W sobotnie południe zespół seniorek Lech Poznań UAM rozegrała w Plewiskach mecz przeciwko SMS Łódź ( to byłe mistrzynie i wicemistrzynie Polski). Po golu Alicji