Piłkarze Lecha wywołali tak duże oczekiwania, że lepiej sobie nie wyobrażać rozczarowania, gdyby coś poszło nie tak, gdyby drużyna „odzyskała” formę z początku sezonu. Lider zmienia się często, ligowej stawce przewodziły już zespoły, których nikt by nie typował na mistrza. Górnik Zabrze czy Wisła Płock zdobędą jeszcze sporo punktów, ale mało jest prawdopodobne, by na szczyt wróciły. Lider może się zmienić jeszcze przed świętami, jeżeli wypoczęta Jagiellonia poprzeczkę zawiesi mu wysoko.
Jeśli nawet „Jaga” obejmie prowadzenie, też nie może się do tej sytuacji przyzwyczajać. Czekają ją trudne wyjazdy do Kielc i Gdyni, potem będzie gościć Górnika, by na początku maja pojechać do Częstochowy. Kolejne spotkania też nie będą łatwe, okazji do potknięć znajdzie się sporo, w tej lidze rywalizacja polega właśnie na potykaniu się. Wygra ten, którego spotka to najrzadziej. Typowanie kogokolwiek na mistrza Polski jest ryzykowne. Walka potrwa do ostatnich kolejek.
Lech jest w najkorzystniejszej sytuacji, bo zgromadził najwięcej punktów w całej lidze i wie już po poprzednim sezonie, jak się rozgrywa jego końcówki. Ma jednak problem, bo przerwa w rozgrywkach równie dobrze może mu pomóc, jak i zaszkodzić. Nikt nie oddaje różnym reprezentacjom równie licznej grupy piłkarzy. Niels Frederiksen nie będzie miał aż ośmiu graczy z podstawowej kadry, co jednak szyki pomiesza mu w stopniu umiarkowanym. Zarządził bowiem tygodniową przerwę w treningach. Piłkarze rozjechali się po świecie, ale nie tylko po to, by odpoczywać. Każdy otrzymał zestaw zadań do realizacji, by nie zgubili formy i drużynie łatwiej było wrócić na wysokie obroty. W przeszłości nie od razu się to udawało, ostatnio jest trochę lepiej, jednak lepiej byłoby grać z „Jagą” wcześniej niż teraz. Przerwa bardziej jej posłuży niż Lechowi.
Po meczu w Białymstoku Kolejorz ma przed sobą całą serię trudnych spotkań. Do Poznania przyjedzie solidny i ambitny GKS Katowice. Potem trzeba jechać do Szczecina, gdzie nigdy nie jest łatwo, bo dla Pogoni mecz z Lechem jest szczególny. Na kolejny mecz ligowy biletów już nie ma. Lech zagra z Legią, a pojedynek ten będzie miał wielką stawkę, choć cele są dramatycznie rozbieżne. Lech walczy o mistrzostwo. Legia o ligowy byt. Niczego nie może być jeszcze pewna, każdy stracony punkt może ją drogo kosztować. Emocje będą ogromne, nic więc dziwnego, że tak wiele osób chce obejrzeć te zmagania na własne oczy.
Utrzymanie rytmu meczowego ma dla Lecha pierwszorzędne znaczenie, ale w żadnej innej polskiej drużynie tak wiele nie zależy od klasy liderów. Nadzieja w tym, że Gholizadeh i Palma wrócą z innych kontynentów w dobrej dyspozycji. Ishak miał ostatnio wahania formy. Przerwa powinna mu się przysłużyć. Walemark gra coraz lepiej, ale to jeszcze nie to. Sam jest przekonany, że z każdym meczem będzie lepiej. Niespodziewanie wysoką formę złapał Bengtsson. Okazał się graczem wartościowym. Od tych wszystkich ludzi zależy najwięcej, ale liczyć się będzie także postawa tych z drugiego szeregu.


