Wielki mecz w Wielką Sobotę

Choć wiele jeszcze spotkań do końca rozgrywek, starcie Lecha Poznań z Jagiellonią może mieć duży wpływ na końcową klasyfikację. Gdyby Kolejorz wygrał w Białymstoku, jego przewaga nad gospodarzami wzrosłaby do sześciu punktów, a właściwie siedmiu, bo o tyle więcej rywal musiałby do końca zdobyć. Nic dziwnego, że w Białystoku traktują zaplanowany na Wielką Sobotę mecz jako grę o wszystko. Porażka gości pozwoliłaby „Jadze” wyprzedzić ich w tabeli.

Gdyby mecz ten odbył się przed przerwą reprezentacyjną, Lech byłby zdecydowanym faworytem. Rozpędził się, na siedem ostatnich spotkań wygrał sześć. Natomiast Jagiellonia po odpadnięciu z Ligi Konferencji złapała zadyszkę, przegrała kilka ważnych spotkań. Przez dwa tygodnie mogła się zresetować, nabrać sił, wrócić do dobrej dyspozycji. Z pewnością zagra lepiej niż w poprzednich meczach. A Lech? Po nim można się spodziewać wszystkiego. Dwa tygodnie to wystarczająco długo, by zgubić rytm. Trener dał podopiecznym tydzień wolnego, a ośmiu z nich otrzymało powołania do różnych reprezentacji. Dopiero w czwartek można było wznowić zajęcia w pełnym składzie. W tej sytuacji trudno przewidzieć postawę zespołu w sobotę.

W stolicy Podlasia panuje nastrój piłkarskiego święta, ale zauważalna jest także obawa przed rozpędzonym Lechem. Stadion wypełni się do ostatniego miejsca. Władze kościelne zdecydowały się na odprawianie wigilii paschalnej z wyprzedzeniem, by umożliwić wiernym i udział w liturgii, i obecność po godzinie 20 na stadionie. Na Podlasie wybiera się 800-osobowa grupa fanów Kolejorza. Oba zespoły grają w piłkę podobnie, starają się mieć inicjatywę, jak najwyższe posiadanie. Nikt nie zagra defensywnie, choć remis nie będzie wynikiem złym dla nikogo, o niczym nie przesądzi, oba zespoły pozostaną głównymi faworytami w walce o mistrzostwo.

W ostatnim czasie problemem Lecha były kontuzje ważnych zawodników. Filip Jagiełło wrócił już do treningów, w czwartek uczestniczył w zajęciach z zespołem. Trener nie wyklucza, że znajdzie się w autobusie zmierzającym w piątek na Podlasie. Z pewnością z zespołem pojadą Hakans i Milić. Bardzo by się przydał, pomoc Lecha to formacja najsłabsza, zdekompletowana. Coraz więcej trenuje Radosław Murawski, ale on prawdopodobnie na boisku pokaże się dopiero za kilka tygodni. Dla niego za wcześnie nawet na występ w zespole rezerw.

Spotkanie z trenerem Nielsem Frederiksenem przyciągnęło na stadion wielu dziennikarzy (na zdjęciu poniżej). Trener zapewnił, że ma wysokie oczekiwania wobec końcówki sezonu, liczy na stabilną formę swej drużyny, bo właśnie ten czynnik będzie decydujący.

Wielki mecz w Wielką Sobotę

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny