Lech miał dwóch dobrych bramkarzy, Jasmina Buricia i Krzysztofa Kotorowskiego. Ten pierwszy miał jednak problemy zdrowotne, więc klub zdecydował się sprowadzić Macieja Gostomskiego z Bytovii Bytów. Trener bramkarzy Kolejorza, Dominik Kubiak znał tego piłkarza z czasów, gdy uczył się on bramkarskiego fachu w MSP Szamotuły. Początkowo wydawało się, że jest skazany na rolę drugiego lub trzeciego bramkarza Lecha, regularnie grającego w zespole rezerw, ale trenującego z pierwszym zespołem. Z czasem, kiedy sztab szkoleniowy Lecha chciał zareagować na fakt, że drużyna w każdym meczu traci bramki, Maciej otrzymał szansę debiutu w ekstraklasie.
Pierwszy raz pokazał się kibicom w wyjazdowym meczu z Piastem Gliwice. W tym spotkaniu i dwóch kolejnych zachował czyste konto, zebrał pozytywne recenzje. Od tego czasu jest pewnym punktem zespołu. W czterech spotkaniach, spośród rozegranych czternastu, gola nie wpuścił. Błędów nie popełnia, zachowuje zimną krew pozytywnie wpływając na postawę całej defensywy, kibice szybko go polubili.
Jesienią zaczęły się rozmowy w sprawie nowej umowy z piłkarzem. Maciej konsekwentnie domagał się wpisania do niej kwoty, która pozwoli mu odejść, gdy inny klub zdecyduje się ją wyłożyć. Nieoficjalnie mówiło się o 500 tysiącach euro. Władze Lecha wzbraniały się przed takim zapisem, ale w końcu ustąpiły. Kwota odstępnego została jednak zwiększona.
Maciej Gostomski urodził się 27 września 1988. Jest wychowankiem Cartusii Kartuzy. Szansę debiutu w ekstraklasie miał już w Legii, której piłkarzem został, ale nie było mu to wtedy dane.



