Lech to nie jest pierwsza lepsza instytucja, byle jaka firma. Wszystko, co się wewnątrz klubu dzieje, budzi wielkie zainteresowanie. Informacja o odsunięciu dwóch czołowych zawodników nie mogła nie wzbudzić sensacji. Wiele osób zastosowało skrót myślowy i podejrzewało, że zawodnicy zostali przyłapani na niesportowym prowadzeniu. Nic bardziej błędnego. Z nieoficjalnych informacji, bo oficjalnych przecież brakuje, można się dowiedzieć, że przyczyną awantury był konflikt z drugim trenerem, Jerzym Cyrakiem. Trener Mariusz Rumak nie chciał zdradzać szczegółów nawet Gazecie Wyborczej zasłaniając się „tajemnicą szatni”.
W takiej sytuacji spekulacje i podejrzenia są równie zrozumiałe, co dla Lecha mało korzystne. Całe szczęście, że mamy przerwę w rozgrywkach, do najbliższego meczu prawie miesiąc, piłkarze jadą do ciepłych krajów biegać po zielonych boiskach i niewiele będzie ich obchodzić atmosfera panująca w dalekim Poznaniu. Władze tak poważnego, biznesowo zarządzanego klubu rad płynących z zewnątrz nie potrzebują, ale każdy, kto prowadzi politykę informacyjną powinien pamiętać, że medialnością trzeba umieć się posługiwać. Zamiast na niej zyskać, można zrobić sobie krzywdę.



