Fatalny mecz Warty. Porażka na własnym boisku

Opóźnienie rozgrywek drugoligowych, z powodu złego stanu boisk, nie posłużyło Zielonym. Rozpoczęli rundę rewanżową dopiero od czwartej kolejki mierząc się z najsłabszą drużyną ligi. Zamiast wysokiej wygranej jednego z głównych kandydatów do awansu, czego trzeba się było spodziewać, wygrali goście z Wejherowa. Całkiem zasłużenie, bo nadawali ton grze.


[widgetkit id=483]

Na palcach jednej ręki można policzyć udane akcje Warty, po których powstawało zagrożenie pod bramką gości. Co innego Gryf, a Smaczku dodaje fakt, że bramkę dla niego zdobył Michał Ciarkowski, były Warciarz. Goście przyjechali do Poznania po punkty i zamiar zrealizowali. Jeżeli Zieloni o awansie myślą poważnie, to z każdym przeciwnikiem muszą grać na poważnie.

Warta Poznań – Gryf Wejherowo 0:1 (0:0).

Warta: Lis – Jasiński (72. Żmijewski), Kieliba, Dejewski, Patrzykąt, Cierpka (86. Chopcia), Marciniak, Janicki, Brzostowski (46. Przybyła), Kiełb, Piceluk (60. Kita).

Gryf: Leleń – Brzuzy, Wicki, Kamiński, Goerke, Nadolski, Kołc, Wojowski (87. Wicon), Sobociński, Ciarkowski, Czychowski (74. Gabor).

Udostępnij:

Podobne

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na