Euforia po Legii wystarczy na Pogoń?

Lech mobilizuje się na pojedynki z Legią, a inne mecze traktuje lżej? Przekonamy się o tym w sobotę w Szczecinie. Pogoń będzie równie trudnym rywalem, jak Legia, a Kolejorz jest teraz zbyt słabym piłkarsko zespołem, by poradzić sobie bez włożenia w ważne spotkanie wszystkich sił fizycznych i bez nastawienia się na twardą walkę.

Pogoń zajmuje ostatnie miejsce w grupie mistrzowskiej, rzadko ostatnio wygrywa, ale na spotkanie przeciwko Lechowi będzie mocno zmotywowana. Dla szczecińskich kibiców pokonanie odwiecznego rywala ma szczególny smak. Mecze między tymi zespołami często kończą się wysokimi wynikami. Kolejorz potrafił przegrać 1:5, by kilka sezonów później wygrać wszystkie spotkania ligowe i pucharowe, domowe i wyjazdowe, w dodatku wysoko i bez tracenia goli.

Po zwycięstwie nad Legią, jak twierdzi trener Dariusz Żuraw, jego podopieczni bardziej uwierzyli w swe możliwości. Postarają się pójść za ciosem. Przekonamy się, czy potrafią zagrać w ciągu kilku dni dwa ciężkie i ważne spotkania. Będzie to o tyle trudne, że po środowym meczu są poobijani. Gra kilku piłkarzy stoi pod znakiem zapytania. W środę nie mógł grać Vujadinović. W doliczonym czasie z boiska z urazem mięśnia zszedł Janicki. Wszystko wskazuje, że obaj obrońcy będą zdrowi, jeden z nich będzie partnerem najlepszego w tej formacji Rogne.

Gorzej przedstawia się sprawa z napastnikami. Nadal nie może grać Gytkjaer, a Żamaletdinow, który pierwszy raz rozegrał całe spotkanie, doznał urazu, ledwo dotrwał do końca spotkania. Być może w sobotę nie będzie dysponowany. W takiej sytuacji jako napastnik zagrałby Amaral. Nadal nie może grać Jevtić, więc kto wie, czy trener Żuraw nie zdecyduje się wystawić na „dziesiątce” bohatera meczu przeciwko Legii – młodziutkiego Marchwińskiego.

– Biorę pod uwagę różne rozwiązania, także to – przyznaje trener. – Wszystko zależy od samopoczucia zawodników, od ich postawy na ostatnich treningach. Muszą być gotowi na wszystko. Nad wyborem meczowej jedenastki dopiero się zastanowimy, ale plany na ten mecz już się w głowie rodzą.

Kibice Lecha nie mają nic przeciwko temu, by w drużynie znalazł się 17-letni Marchwiński, a także by nie zabrakło innych wychowanków klubu. Dariusz Żuraw wciąż jednak wierzy, że drużyna może odnosić zwycięstwa, gonić czołówkę, a nawet zakwalifikować się do europejskich pucharów dzięki awansowi w tabeli z siódmego miejsca na czwarte. W przypadku dobrej gry i gromadzenia punktów jest to realne.

Tyle, że nie wiadomo, na co stać piłkarzy Lecha. Nawet w meczach, w których nie przegrywają, nie pokazują piłkarskiej klasy. Mają poważne problemy z konstruowaniem akcji, wyprowadzaniem kontrataków, czasami z bronieniem. Na jaw wychodzi słabe przygotowanie do rozgrywek. Zimą doskonalili wszystko oprócz piłkarskich umiejętności. Poprzedni trener dużo mówił o taktyce, ale nie uczył gry w piłkę. Wiosną ujawnił się ewidentny regres, zespół grał dużo słabiej. Tak dużych braków, połączonych ze zniechęceniem, nie można odbudować w kilka tygodni, nawet jeżeli ma się pozytywny wpływ na drużynę. Dariusz Żuraw taki ma i wierzy, że w sobotę nie przeżyje rozczarowania.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Zieloni zdobyli trzy bramki, ale przegrali

Można przegrać z faworyzowanym rywalem nie podejmując walki, nie zmuszając go do wysiłku. Można też zagrać odważnie, zdobywać bramki, budząc zachwyt kibiców i komentatorów. Właśnie

Minimalizm we krwi

Błyskotliwym awansem do fazy grupowej Ligi Europy Lech zrobił furorę. Teraz wszystko trwoni. Nie był do takiego sukcesu przygotowany. Chcąc czynić stałe postępy, zamienić się

Klęska w Lizbonie. Na własne życzenie

Lech pokazał się w Lizbonie jako drużyna niepoważna. Skutki wystawienia przeciwko klasowej drużynie składu rezerwowego były opłakane. Lech udawał, że gra o coś. Zadowalała go

Z czym zmęczony Lech wróci z Lizbony?

Fatalne zachowanie piłkarzy Lecha w Liege, gdy wypuścili z ręki pewne zwycięstwo nad osłabionym liczebnie Standardem, może pomóc w lidze. Nie ma już widoków na