Dwa tygodnie, jakie minęły od ostatniego meczu, piłkarze Lecha spędzili na pracy nad wyeliminowaniem błędów, głównie w ataku. W klubie pozostało kilkunastu zawodników zdrowych i nie powołanych do reprezentacji, w tym obaj napastnicy. – Z Łukasz Teodorczykiem pracowaliśmy nad poprawą skuteczności. Kilka razy rozmawialiśmy na temat jego gry. Wspólnie zastanawialiśmy się, jak powinien zachowywać się na boisku. Jestem dobrej myśli – mówi trener Mariusz Rumak.
Gdy Lech tracił w każdym meczu bramki, drużyna pracowała na treningach nad poprawą gry w defensywie. Skutkiem tego było rozegranie trzech meczów bez straty bramki. Teraz zespół koncentruje się na umiejętności rozgrywania piłki w ataku. – W środku pola idzie nam dobrze. Kłopoty zaczynają się 30 metrów od bramki przeciwnika. Szwankowało ostatnie, kluczowe podanie, źle było ze strzałami. Teraz powinno być z tym o wiele lepiej – zapowiada trener Lecha.
Lechia pokazuje na własnym stadionie otwarty i swobodny futbol, gra piłką. Z kontuzji wyleczył się czołowy zawodnik tej drużyny, Japończyk Matsui. Zdaniem Mariusza Rumaka, atutem Lechii jest doświadczony trener. Michał Probierz z niejednego pieca jadł chleb. Nauczył drużynę płynnego przechodzenia z obrony do ataku. Lechia jest szczególnie groźna, gdy tej drużynie pozwoli się swobodnie rozgrywać piłkę.
Spośród reprezentantów tylko Daylon Claasen, który rozegrał dobry mecz w drużynie RPA, wrócił do Poznania w dobrym nastroju. Pozostali nie mają powodów do zadowolenia, ale nie powinno się to przełożyć na ich grę w Lechu. Szczególną traumę przeżył Luis Henriquez, który stracił możliwość wyjazdu na Mistrzostwa Świata w ostatniej chwili, w doliczonym czasie meczu przeciwko USA. Nie wiadomo, czy będzie mógł pojechać do Gdańska, bo wrócił do Poznania w ostatniej chwili. W tej sytuacji na lewej obronie z pewnością zagra Barry Douglas.
– Mam nadzieję, że trener da mi szansę w tym meczu. Przez kilka miesięcy leczyłem kontuzję, ale dużo rozmawiałem z trenerem, analizowaliśmy moją grę, zastanawialiśmy się nad jej mankamentami. Od Henriqueza, zawodnika doświadczonego i reprezentanta swego kraju, dużo się mogę nauczyć – mówi Szkot. Jest zadowolony z pobytu w Poznaniu. Twierdzi, że to wygodne do życia miasto, choć o innej kulturze niż Glasgow. – Jest ze mną narzeczona, więc głowy nie tracę. Z niepokojem czekam jednak na śnieg – uśmiecha się Barry Douglas.
Spośród zawodników, którzy zmagali się z kontuzjami, leczą się już tylko Vojo Ubiparip i Jasmin Burić. Tomasz Kędziora do treningów z pełnym obciążeniem wróci w poniedziałek. Do ostatniej chwili nie będzie wiadomo, czy do Gdańska będzie mógł pojechać leczący uraz Hubert Wołąkiewicz, były piłkarz Lechii.



