Lubelski test charakteru. Lech nie może spuścić z tonu

Rozjechanie Legii to dla kibiców Lecha dobra, ale jednocześnie niepokojąca wiadomość. Owszem, jest duma, jest przekonanie, że tej drużynie nikt się w Polsce nie oprze. Ale jest i pamięć, że mocnej, mającej w składzie nie byle jakie indywidualności ekipie nie zdarza się zagrać na równie wysokim poziomie w dwóch kolejnych meczach. Nawet trener podczas spotkania z dziennikarzami nie zagwarantował, że nie powtórzy się sytuacja sprzed dwóch miesięcy, gdy tuż po pamiętnym super występie przeciwko Rakowowi Lech przegrał z Widzewem.

Wystarczy zresztą rzut oka na tabelę, na dotychczasowe wyniki, by zauważyć, jak nierówno gra Lech. Umiejętności czołowych jego piłkarzy i szeroka, dość wyrównana kadra nie zapobiegły sześciu do tej pory porażkom, aż pięciu remisom na własnym stadionie. Jest zresztą jedynym klubem mającym identyczny bilans meczów u siebie i na wyjeździe – w obu przypadkach jest to 7 zwycięstw, 5 remisów, 3 porażki. Na to nakłada się wyrównana liga, w której nikt nigdy nie ma pewności wygranej, niewielka różnica punktowa dzieląca czołówkę od licznej grupy potencjalnych spadkowiczów.

Najbliższy przeciwnik Kolejorza, Motor Lublin plasuje się aktualnie na dziewiątym miejscu z 39 punktami. Należy do grupy jedenastu klubów wciąż zagrożonych degradacją. Od strefy spadkowej dzielą go 3 punkty, a tyle można wywalczyć lub stracić w jednej ligowej kolejce. Nie podda się więc Lechowi, nie poprosi o łagodny wymiar kary. Każdy zdobyty punkt będzie dla niego zdobyczą. Potrafi grać składnie, ofensywnie, w Poznaniu narobił Lechowi niemało kłopotów, gospodarze musieli się namęczyć, by tego starcia nie przegrać.

Wiele będzie zależało od podejścia piłkarzy Lecha do meczu. Niels Frederiksen gwarancji sukcesu nie daje, ale zapewnia, że teraz, w kluczowym momencie sezonu, drużyna rozumie, jak ważna jest stabilizacja formy. – U moich piłkarzy widzę większą pewność siebie i wyczekiwanie kolejnych meczów, nie jestem więc zdenerwowany przed wyjazdem do Lublina. Zdaję sobie jednak sprawę, że futbol jest nieprzewidywalny – twierdzi trener.

W ostatnim meczu kilku piłkarzy błysnęło klasą. Ishak, który w Szczecinie miał problemy z wykorzystywaniem okazji bramkowych, strzelił dwa gole. Absolutną gwiazdą nie tylko Lecha, ale całej ligi stał się Gholizadeh. Świetny mecz rozegrał Ouma, który wydawał się być stracony, strach było go wpuszczać na boisko, dobre zagrania zdarzały mu się nie częściej niż zachowania głupie. Tym razem panował na środku boiska, odbierał piłki, ale i potrafił kreować okazje bramkowe, kilka jego zagrań, szczególnie doskonałe prostopadłe podanie do Walemarka, poprzedzające gola Gurgula, dowodziło nie byle jakich umiejętności. Z nim jest jednak tak, jak z całym Lechem. Nigdy nie będzie pewności, że ten sam poziom, tę samą odpowiedzialność zachowa do następnego meczu. Nie wiadomo zresztą, czy znów wystąpi od początku.

Grający na własnym stadionie Motor jest drużyną groźną dla wszystkich. Jak zwraca uwagę trener, nie skupia się na żelaznej defensywie, kontratakach, stałych fragmentach. To dla Lecha dobra wiadomość, w podobny sposób próbowała grać pokonana Pogoń. Przeciwko sobie staną zespoły dążące do panowania na boisku, posiadania piłki, kreowania okazji bramkowych. Boisko będzie sprzyjać dobrej, szybkiej grze, nawierzchnia została niedawno wymieniona, zapowiada się więc ciekawe widowisko, twarda walka, bo rozgrywki ligowe weszły na ostatnią prostą.

Sytuacja kadrowa Lecha poprawia się. Milić, zdaniem trenera, jest w pełni sił, więc być może zluzuje on na środku obrony awaryjnie tam występującego Gumnego. Nominalny boczny obrońca nadspodziewanie dobrze sobie radził. Pierwszy raz po rocznej przerwie pokazał się w meczu Murawski, ale nie jest jeszcze pewnym punktem drużyny, powrót do pełni formy zabierze mu trochę czasu.

Udostępnij:

Podobne

Odszedł Jarek Jechorek, legenda Lecha

Ten dzień zapamiętamy jako smutny moment w dziejach Lecha Poznań. Piłkarze przeszli do historii kompromitując się odpadnięciem z rywalizacji o Ligę Mistrzów. Wcześniej przyszła wiadomość

Kompromitacja wszechczasów

Warto zapamiętać datę 29 lipca 2026 roku. To jeden z najczarniejszych dni w historii polskiego futbolu, za sprawą Lecha Poznań. Zaliczył już sporo okropnych kompromitacji,

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego