Niczego nie wygrają popełniając błędy

Nie tylko przeciwnicy stoją na drodze Lecha do osiągania dobrych wyników. Także niespotykana w innych klubach liczba urazów i zadziwiająca na tym poziomie liczba błędów, prostych strat, bezmyślnych zagrań. Przed meczem z Koroną trener Niels Frederiksen przyznaje, że takich zagrań jest w jego drużynie stanowczo zbyt wiele.

– Nie, nie boję się tych błędów – odpowiedział trener, podczas spotkania z dziennikarzami, na pytanie o obawy przed skutkami masowych pomyłek. Przyznaje jednak, że dotychczasowi przeciwnicy często stwarzali sobie dobre sytuacje po indywidualnych, prostych stratach jego zawodników. – Musimy być lepsi mając piłkę przy nodze. Grając tak, jak my, błędy się popełnia, to jest przecież część futbolu. Nie byłoby ich, gdybyśmy nie rozgrywali swych akcji lecz posyłali piłkę do przodu długimi podaniami. Muszę jednak przyznać, że naszych błędów jest stanowczo zbyt dużo i zbyt łatwo je popełniamy – przyznaje.

Właśnie indywidualne, zaskakujące pomyłki były przyczyną straty bramek w kilku ważnych meczach. Choćby podczas katastrofalnego spotkania przeciwko Cracovii na własnym boisku, gdy zawodnicy Kolejorza wyręczali gości w tworzeniu sytuacji podbramkowych. Przy takim zachowaniu nie było szans na nawiązanie walki o awans do ostatniej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Złe zachowanie bocznych obrońców, Pereiry i Moutinho, dały ważne gole Serbom w Poznaniu i w Belgradzie. – Grając na takim poziomie moi zawodnicy lepiej powinni radzić sobie z piłką – zauważa trener Lecha.

Na pomyłki Kolejorza z pewnością liczy Jacek Zieliński, trener Korony Kielce, sobotniego przeciwnika Lecha. Podobnie jak wszyscy w tym kraju oglądał poprzednie mecze zespołu, z którym 15 lat temu wywalczył mistrzostwo. Wie, że nie potrzeba specjalistycznych analiz, by zauważyć, że w wielu sytuacjach największym przeciwnikiem piłkarzy Lecha są… piłkarze Lecha. Gracze o szczególnie wysokich umiejętnościach wypadli z drużyny, inni są nietykalni, trener nie może z nich zrezygnować, wielki wybór mu nie pozostał.

Na szczęście ostatnio sytuacja trochę się poprawiła. Z zespołem trenuje znów Filip Jagiełło, zdrowie odzyskuje Bartosz Salamon, choć wciąż trzeba się liczyć z jego odejściem, a kierownictwo klubu nie okazuje wielkiej rozpaczy z tego powodu, mimo iż kolejne kontuzje, takie jak ostatnio Douglasa, mogą spowodować problemy w defensywie. Szwed wraca do zdrowia, choć w sobotę będzie jeszcze poza kadrą. Do tej pory gra w pucharach nie przeszkadza Lechowi w zdobywaniu punktów w lidze. Frederiksen wciąż, mimo ubytków w składzie, może stosować rotacje, choć wielu ich w sobotę nie przewiduje. Mówi o trzech prawdopodobnych zmianach. Gdyby było ich więcej, drużynie by to w wygrywaniu nie pomogło.

Jak zagra Korona? – Nie wiem, czy nastawią się na niską obronę, podobnie jak inne drużyny, ale spodziewam się, że w każdym przypadku to my będziemy mieć przewagę w posiadaniu piłki. Większość drużyn w lidze prezentuje wysoki poziom, Korona do nich należy. Chcąc ją pokonać, potrzebujemy ruchliwości i jakości w momentach, gdy będziemy w ataku. Trzeba też zabezpieczyć się przed kontratakami – podkreśla trener Lecha.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli