Sprowadzają nowych graczy, ale nie nadążają z zastępowaniem kontuzjowanych

Afonso Sousa odszedł z Lecha definitywne, do końca roku poza drużyną będą Gholizadeh i Walemark. Bez tych trzech piłkarzy nie byłoby mistrzostwa, filmowych bramek, pięknych akcji ofensywnych. Można zatem powiedzieć, że Kolejorz stracił to, co najlepsze, jest słabszy niż w ubiegłym sezonie. Z najlepszych zawodników został na szczęście Ishak, czyli gwarancja wielu bramek, gdy może grać. Trudno będzie w tej sytuacji nawiązać do wyników sprzed roku, a do tego rywalizować w Europie.

O tym, jaką stratę poniósł klub spieniężając Sousę, świadczą filmiki, jakimi chwali się nowy jego klub, turecki Samsunspor. Przedstawiają piękne gole Portugalczyka z ostatnich miesięcy. Oglądający je muszą być pod dużym wrażeniem. Niejeden piłkarz zdobędzie wspaniałą bramkę, ale nie ma takich, którzy czyniliby to tak często, przeciwko tylu przeciwnikom. Lech podobno zyskał na tej transakcji 3,5 miliona euro, czyli ponad 2 miliony więcej niż wyłożył sprowadzając tego gracza. Jego następcą ma być Pablo Rodriguez, ale wydaje się, że jeżeli kiedykolwiek i w czymkolwiek dorówna poprzednikowi, to nieprędko. Na razie grywa po 20-30 minut i niewiele ciekawego w tym czasie pokazuje. Strata Sousy nie została zrekompensowana.

Jeszcze większą kasę Lech wyłożył na Gholizadeha. Pozyskał zawodnika leczącego się. Kuracja miała przebiec szybko, ale tak nie było, poza tym przyplątały się kolejne dolegliwości. Irańczyk odpalił z dużym opóźnieniem, ale okazało się, że warto było czekać. Jego bramki pozwoliły wygrać kluczowe mecze, przybliżyły drużynę do mistrzostwa. Jednak zawodnik kończył sezon z urazem, ledwo dotrwał do końca, potem przeszedł zabiegł i nie był do dyspozycji trenera od pierwszych meczów. A kiedy zaczął się wreszcie pokazywać na boisku, doznał kolejnej kontuzji, przeszedł jeszcze jedną operację, leczenie potrwa trzy miesiące, czyli w tym roku prawdopodobnie na boisko nie wybiegnie, a niebawem kończy mu się umowa z klubem.

Patrik Walemark, za którego klub zapłacił Feyenoordowi 1,8 miliona euro, wydaje się być chłopem na schwał. Nikt by nie powiedział, że jest tak chorowity. Rzadko mu się zdarzało grywać po kilka meczów z rzędu, nigdy nie wystąpił przez pełne 90 minut. Raz po raz musiał się leczyć, a w nowym sezonie przeszedł operację, po której w tym roku do drużyny nie wróci. To nie koniec nieszczęść ze skrzydłowymi, bo do końca roku trzeba się obejść bez Hakansa. Niewiele dawał drużynie po przeprowadzce do Poznania, potem pokazał się jako zawodnik bardzo szybki, przydatny. Trochę brakowało mu umiejętności piłkarskich, czynił jednak postępy i jego brak osłabił drużynę.

Na dłużej wypadł też z gry Radosław Murawski, człowiek niezbędny w środku pola. Krócej na szczęście trwa leczenie innych kontuzjowanych w ostatnim czasie zawodników, takich jak Filip Jagiełło, Alex Douglas. Za to Robert Gumny, brutalnie sfaulowany w Belgradzie, wróci do drużyny, jak dobrze pójdzie, za półtora miesiąca. Miesiącami leczył uszkodzony bark Gisli Thordarson, na szczęście kłopoty zdrowotne już za nim.

Przed sezonem klub zapowiedział wzmocnienie składu przed walką pucharową i próbą obrony mistrzowskiego tytułu. Szybko udało się sprowadzić defensorów, odzyskując Skrzypczaka i Gumnego, pozyskując z Serie A Moutinho. Jednak paradoksalnie to defensywa jest najsłabszą formacją w drużynie. Lech traci mnóstwo goli, zupełnie jak nie on w poprzednim sezonie. Słabo w grze obronnej spisują się gracze z wszystkich formacji. Drużyna jest nieskoordynowana broniąc się przed rzutami rożnymi, wszyscy piłkarze popełniają błędy ułatwiające życie przeciwnikom.

Do Lecha dołączyli też zawodnicy ofensywni, zapowiadani jako klasowi. Na Palmę pomagającego wygrywać mecze wciąż czekamy. Jeszcze dłużej poczekamy na Rodrigueza. Bengtsson, przedstawiany nie jako ten najlepszy nabytek klubu, czyli nie jako „kozak”, już zdobył gola jako jedyny nowy zawodnik. Nie wszystko mu wychodzi, ale i tak jest bardziej przydatny niż Palma i Rodriguez. Partnera Ishaka w ataku wciąż w klubie brak, co jest kuszeniem losu, proszeniem się o nieszczęście. Pojawiły się informacje, że w obliczu kataklizmu z kontuzjami klub zamierza wypożyczyć skrzydłowego. Jeśli to prawda, lepiej z tym nie zwlekać, nie czekać do ostatniej chwili na łut szczęścia. Zbyt dużo można stracić, by warto było liczyć na finansowe super okazje. Kilku ligowych rywali działa z większym rozmachem, by zdetronizować Lecha już w tym sezonie.

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny