Lech zagrał po kryjomu. Za tydzień przekonamy się, co zachował w tajemnicy

Znamy tylko nazwę przeciwnika, wynik i nazwiska strzelców bramek. Pozostałe informacje na temat ostatniego testu przed rozpoczęciem ligowych rozgrywek klub utajnił. Przyczyną prawdopodobnie jest próba zaskoczenia pierwszego przeciwnika, Radomiaka. Kolejorz zmierzy się z nim w piątek wieczorem.

Lech wygrał z Miedzią Legnica 4:0, dwie bramki zdobył Jakub Kamiński, po jednej Artur Sobiech i Dani Ramirez. I tyle wiemy na ten temat. Jest to więc trzeci zwycięski sparing podczas letnich przygotowań do rozgrywek. Wcześniej pokonał Zagłębie Lubin 3:1, FC Midtjylland 3:2. Przegrał z 0:1 z Lechią Gdańsk i grając w rezerwowym składzie z Arką Gdynia 0:2.

Z rezultatów meczów sparingowych nie można wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Ważniejszy jest sposób gry, rozumienie się piłkarzy, stosowanie schematów taktycznych. Nie wiemy, czy po meczu z Miedzią trener Lecha jest usatysfakcjonowany, czy udało mu się załatać dziury w składzie, po ilu wychowanków sięgnął tym razem. Co prawda nie ma w drużynie zawodników, którzy mieli podnieść jej poziom, jednak nikt nie pozbawi go satysfakcji rozwijania talentu juniorów, na sprzedaży których klub będzie chciał zarobić, by zdobyć fundusze na pozyskiwanie zawodników gwarantujących sukces sportowy.

Przed rozpoczęciem przygotowań Maciej Skorża zapowiadał przyjście do klubu zawodników o umiejętnościach przekraczających ligowych poziom. Chciał mieć też rywalizację na wszystkich pozycjach. U progu nowego sezonu musi się martwić o obsadę pozycji lewego obrońcy. Wracający do Lecha Barry Douglas nie rozegra wszystkich meczów, a zmienników nie ma. Może tam tymczasowo grać Kamiński, ale wtedy jeszcze bardziej osłabione zostaną skrzydła. Lech ma dwóch bramkarzy o podobnej klasie. Niestety, nie jest to klasa wysoka, więc stratę wielu bramek trzeba wkalkulować w koszty.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli