„Maki” odejdzie z Lecha

Był reprezentantem Polski i piłkarzem, od którego trener rozpoczynał ustalanie składu. W grudniu 2017 roku w meczu z Cracovią, będąc w szczytowej formie, zerwał więzadła w kolanie i choć rehabilitował się po operacji błyskawicznie, to na rosyjski mundial nie pojechał. W klubie grał potem coraz mniej, ostatnio wcale. Lada chwila Maciej Makuszewski Lecha opuści na zawsze.

Ostatni raz na ekstraklasowe boisko wybiegł we wrześniu. Wiadomo było, że musiałby się zdarzyć cud, by trener stawiał na niego, a nie na Puchacza, Kamińskiego, Klupsia, czy zwłaszcza Jóźwiaka. Grał słabo, forma nie chciała wrócić, a nikomu, jak się wydaje, nie zależało, by ją odzyskał. Ratował się grą w rezerwach, by nie zgubić rytmu meczowego. Z czasem mógł zapomnieć i tym.

Urodzony na Podlasiu piłkarz do Lecha przyszedł w 2016 roku z Lechii Gdańsk. Kontrakt kończy mu się w czerwcu i oddając go do innego zespołu klub teoretycznie mógłby na nim zarobić, ale nie chce z tego skorzystać. Skrzydłowy ma oferty z polskiej ekstraklasy, choć na odejściu z Poznania finansowo straci. Może jednak liczyć na regularną grę, czyli na odzyskanie formy. W stawiającym na wychowanków Lecha był bez szans. Prawdopodobnie za kilka dni rozwiąże kontrakt i przygotowania do rundy wiosennej zacznie w nowej drużynie. Będzie kolejnym, po Amaralu i Żamaletdinowie ofensywnym graczem opuszczającym Lecha. 

 

Udostępnij:

Podobne

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym