Zieloni pokonali Olimpię

Fenomenalnie rozpoczęło się to spotkanie dla Zielonych. Doskonałą prostopadłą piłką ze środka pola został uruchomiony Przemysław Kita. W sytuacji sam na sam z Tułowieckim zachował zimną krew i posłał futbolówkę do siatki obok bezradnego bramkarza Olimpii! Szybko zdobyta bramka dodała wiatru w żagle gospodarzom. Zdecydowanie dominowali na boisku, ale mimo okazji nie zdołali podwyższyć prowadzenia.


[widgetkit id=510]

Wart uwagi jest fakt, że w końcu spore zagrożenie było po dośrodkowaniach, a nie tak jak w ostatnich meczach piłka albo nie dolatywała do adresata albo była zagrywana za mocno. W doliczonym czasie pierwszej połowy Olimpia miała okazję na wyrównanie, ale uderzenie z rzutu wolnego pewnie obronił Laskowski.

Po przerwie Elblążanie ponownie szukali wyrównującego trafienia, ale dwukrotnie dobrze interweniował bramkarz Warty. Druga połowa do 80 minuty toczyła się w spokojnym tempie. Warta umiejętnie wytrącała Olimpii wszelkie atuty i sama starała się nękać defensywę rywala. We wspomnianej już 80 minucie sędzia pokazał strzelcowi bramki drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę. Po chwili popełnił błąd bo czerwoną kartkę zamiast żółtej powinien obejrzeć czerwoną kartkę za przerwanie akcji w której jeden z Zielonych wyszedłby sam na sam z bramkarzem. Olimpia starała się wykorzystać przewagę i zdobyć chociaż wyrównujące trafienie ale Warta umiejętnie się broniła i dowiozła cenne zwycięstwo do końca!

Warta Poznań – Olimpia Elbląg 1:0 (1:0)

3′ Przemysław Kita

Warta Poznań: Tomasz Laskowski – Tomasz Dejewski, Jakub Kiełb, Bartosz Kieliba, Adrian Szynka, Radosław Jasiński, Krystian Sanocki, Artur Marciniak, Przemysław Kita, Adrian Cierpka, Mateusz Wypych

Rezerwowi: Adrian Lis, Wojciech Onsorge, Michał Grobelny, Karol Żmijewski, Michał Przybyła, Paweł Piceluk, Robert Janicki

Wojciech Budzyk

Udostępnij:

Podobne

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym