Atutem Lecha będą kibice. Wybierają się na mecz w liczbie co najmniej 3 tysięcy. Tyle wejściówek zostało rozdysponowanych, a istnieje jeszcze możliwość kupna dodatkowych przed samym spotkaniem. Atmosfera będzie gorąca, bo i kibice Zagłębia nie zapomną o dopingowaniu, mimo iż pozbawiono ich możliwości wejścia na najważniejszą trybunę.
Porażka sprzed tygodnia nie pozbawiała Lecha przodownictwa w tabeli. – Myślałem, że spadniemy na drugie lub trzecie miejsce. Na szczęście inni też przegrali i wciąż wszystko zależy od nas – cieszy się Matus Putnocky, bramkarz Lecha. – Ten play-off jest ciekawy i trudny. Nie ma drużyny, która jak Pogoń czy Termalika rok temu wszystko by przegrywały. Osiem drużyn ma szanse na puchary. Każdy walczy, mecze są zacięte. Liga nie jest słaba. Jest mocna. W Hiszpanii, Niemczech, Anglii, Francji mistrz jest znany. U nas będzie walka do ostatniej kolejki – komentuje Nenad Bjelica, trener Lecha.
Liczny wyjazd kibiców zrobił na nim duże wrażenie. – Czujemy odpowiedzialność. Musimy walczyć, próbować wygrać ten trudny mecz. Na tym się koncentrujemy. W ostatnim meczu tego nam zabrakło – dodaje trener. Zakazał podopiecznym kontaktów z dziennikarzami (podobnie jak rok temu przed finałem Pucharu Polski). – Nie dlatego, że byliśmy krytykowani. Nie mamy z tym problemu. Po prostu potrzebujemy teraz spokoju – tłumaczy Bjelica.
Przeciwnik to mocny zespół. Po zmianie trenera w ośmiu kolejnych meczach nie poniósł porażki. – Grają bez presji. Mają dobrych, doświadczonych zawodników. Między nimi i nami różnica będzie minimalna. Ich mocną stroną jest umiejętność zmiany systemu gry w trakcie spotkania. Będziemy jednak na to przygotowani – zapewnia Bjelica. Wciąż nie może korzystać z Koljicia i Raduta. Makuszewski trenuje na pełnych obrotach. Situm gotowy jest do gry. Rogne wyleczył kontuzję, ale się rozchorował.



