Wszystko zdarzyć się może, a nie wszystko zależy od Lecha

Dwa zremisowane i jeden przegrany mecz skomplikowały sytuację Lecha walczącego o mistrzostwo Polski. Nikt już nie mówi o rozpędzonej, zmiatającej wszystkich z boiska lokomotywie. To przeszłość. Teraz już nie wystarczy wygrywać. Kolejorz jest skazany na układy między innymi drużynami. – Wiele  będzie zależeć od wyników spotkań między naszymi przeciwnikami – przyznaje Andrzej Dawidziuk, trener bramkarzy Lecha.

O ile wcześniej można było mówić o marginesie błędów, to teraz nie można sobie pozwalać na wpadki. – W walce o mistrzostwo chodzi o to, by w decydujących meczach wpadek było jak najmniej. Potknięcia każdemu mogą się zdarzyć i właśnie one będą miały wpływ na ostateczny układ tabeli. Nikt nie powie, że na początku możemy sobie pozwolić na stratę punktów, bo potem będziemy już tylko wygrywać. Liczy się stabilizacja i powtarzalność najlepszych momentów – mówi Andrzej Dawidziuk.

Niektórzy piłkarze Lecha nie interesują się aktualnym układem tabeli. Inni śledzą ją na bieżąco. Nikt nie może sobie pozwolić na to, by bardziej niż na najbliższym spotkani skupiać się na tym, co wydarzy się w dalszej części rozgrywek. W Lechu gra wielu doświadczonych zawodników, niejeden z nich zna smak mistrzostwa. Poza meczami o wyższym ciężarze gatunkowym są te pozornie łatwiejsze. Ważne, by nie zlekceważyć pozornie słabszych przeciwników, ale i by nie mieć mentalnych problemów przed meczami najtrudniejszymi.

Okazję do pokazania siły fizycznej i mentalnej piłkarze Lecha będą mieli już w Wielką Sobotę. Wisła Płock to beniaminek, który miał problemy w trakcie sezonu, przegrał wiele spotkań, w Poznaniu uległ 0:2, ale ostatnio utrzymuje się w wysokiej formie, wygrywa u siebie i na wyjazdach, awansował do górnej części tabeli. Wiele wskazuje, że Lech z ekipą z Płocka zmierzy się w tym sezonie jeszcze raz.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli