Trener Nenad Bjelica wciąż ma duże pole manewru. Niektórzy piłkarze, tacy jak Mihai Radut chcieliby grać więcej, niż mają okazję. – Mihai to zawodnik uniwersalny. Może wystąpić na czterech pozycjach, właśnie dlatego przyszedł do Lecha – mówi trener. – Potrafię grać na lewej stronie, na prawej, ale najlepiej się czuję na środku pomocy – twierdzi Rumun. Jego kontrakt obowiązuje tylko do końca sezonu. Nie ma jeszcze decyzji, czy zostanie przedłużony. – Lech to klub stojący na wysokim poziomie i chciałbym umowę przedłużyć, ale jeżeli odejdę, to nic się nie stanie, moja kariera toczyć się będzie dalej – mówi.
Postawa piłkarzy na ostatnim przedmeczowym treningu pomoże trenerowi wybrać najlepszy skład. Dowiedział się, że Lech nigdy jeszcze w Płocku nie wygrał, ale – jak mówi – taka sytuacja to dla piłkarzy motywacja, by to wreszcie zmienić. –Nie jest ważne, co było 10 lat temu. Liczy się obecna forma naszej drużyny, a nie mam wątpliwości, że jest ona wysoka. Na temat Wisły Płock, jej ostatniej skuteczności wiemy wszystko, ale koncentrujemy się tylko na sobie. Musimy zagrać perfekcyjnie, wtedy wygramy na pewno – dodaje trener Lecha.
Po meczu z Legią drużyna była sfrustrowana, wściekli piłkarze długo nie mogli dojść do siebie. Potem już wykazywali dużą motywację. Zamierzają odegrać się na Legii, a sportową złość pokazać już w Wielką Sobotę, gdy trzeba będzie przywieźć trzy punkty z Płocka.



