Liga, w której piłkarze mistrza Polski spisują się beznadziejnie i zanotowali już sześć porażek w ośmiu meczach, ma być teraz najważniejsza. Drużna do meczów w ekstraklasie ma przystępować w najmocniejszym składzie. W czwartek zmierzy się na własnym stadionie z Belenenses Lizbona. W normalnej sytuacji spotkanie to miałoby priorytet, trener wystawiłby skład najlepszy, na jaki go stać. Teraz znacznie ważniejsze jest niedzielne wyjazdowe starcie z Jagiellonią Białystok. Trener musi oszczędzać na nie swych najlepszych piłkarzy. Być może w ogóle w czwartek na boisku się nie pokażą.
Premię za mecze pucharowe piłkarze Lecha zobaczą dopiero wtedy, gdy w grudniu zajmą miejsce w czołówce tabeli ekstraklasy. Mówi się o miejscach 1-5. Piłkarze nie mogą więc koncentrować się na występach międzynarodowych odpuszczając ligę, bo wtedy nie zobaczą premii, a do podziału na zespół może być nawet kilka milionów zł. „Przegląd Sportowy” pisze też o zawieszeniu wypłat wynikających z kontraktu, choć nie wiadomo, na jakiej zasadzie klub mógłby to zrobić nie narażając się na konsekwencje za złamanie przepisów.



