Wojewodo, nie demoralizuj policji!

Piotr Florek specjalizuje się w wygłaszaniu wykładów uzasadniających swoje działania na rzecz bezpieczeństwa Wielkopolan. Tymczasem za jego sprawą nikt z nas bezpiecznym czuć się nie może. Stosuje się do bezzasadnych zaleceń policji, która zamiast ściganiem sprawców zagrożeń udziela rad, co należy przed ludźmi zamykać. Spotkało to przedstawienie teatralne, za chwilę spotka stadion, a potem może skrzyżowania, gdzie zdarzają się wypadki, bo kierowcy łamią przepisy.

Po odpaleniu przez kibiców z Kotła kilkunastu rac komendant wojewódzki policji zaproponował wojewodzie, by w imię bezpieczeństwa zamknąć na najbliższy mecz cały stadion. Pan komendant ma absolutną rację. Wszyscy wiemy, że na stadionie najbezpieczniej jest wtedy, gdy nie ma tam ludzi. Można było pójść krok dalej i zapewnić sobie jeszcze większy spokój – zakazać organizacji meczu. Wiemy, komu powierzyliśmy władzę w tym państwie, więc nie możemy być pewni, że taki wniosek kiedyś nie padnie. Nawet największy idiotyzm nikogo już nie zbulwersuje.

Nie znamy kulisów tej sprawy. Być może wojewoda został ubezwłasnowolniony. Nie ma wyjścia, bo to minister spraw wewnętrznych nakazał komendantowi złożyć stosowny wniosek, a rolą Piotra Florka jest tylko zakomunikowanie „swojej” decyzji i nieudolna próba jej uzasadnienia. Potwierdziłoby to powszechnie znaną diagnozę pana ministra w sprawie jakości naszego państwa. Jakie państwo, takie służby, a sam padł ofiarą ich „profesjonalizmu” i został całkowicie skompromitowany.

Jeżeli jednak decyzja należy do wojewody, to powinien on zdać sobie sprawę, że żaden urzędnik nie pełni swej funkcji dożywotnio. Wojewodą się bywa. Potem trzeba być tylko Piotrem Florkiem. Ludzie, a są ich dziesiątki tysięcy, których pozbawił przyjemności oglądania meczów piłkarskich, dobrze to zapamiętają. Może wmawiać opinii publicznej, że to dla ich dobra, ale tych, co w to wierzą, wielu już nie zostało. Pan Florek przyjechał do nas z Konina. Nie może wiedzieć, gdzie go losy rzucą w przyszłości. Być może tam, gdzie po swoich wyczynach nie będzie osobą – delikatnie mówiąc – mile widzianą.

Trzeba więc apelować do pana Florka, by nie ośmieszał swego urzędu i państwa, które reprezentuje w Wielkopolsce. W naszym województwie jest mnóstwo miejsc, którym warto poświęcić większą uwagę niż kilkunastu racom. Potrzeba nie lada tupetu, by wmawiać ludziom, że stadion jest miejscem bardziej niebezpiecznym niż Stary Rynek, gdzie codziennie po zmroku leje się krew. Panie wojewodo, proszę przypomnieć panu komendantowi, co należy do jego obowiązków. Niech zostawi stadion w spokoju i zajmie się tym, za co mu w coraz wyższych podatkach płacimy.

Józef Djaczenko

Udostępnij:

Podobne

Finał nie dla Lechitek

Świetny doping trwający przez cały mecz, tysiące kibiców, atmosfera piłkarskiego święta – w takich warunkach toczył się półfinał Pucharu Polskiej kobiet. Do szczęścia zabrakło tylko

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,