Jako pierwszy szpaleru od Lecha zaczął się domagać najbardziej żarliwy legionista spośród wszystkich warszawiaków – Bartek Bereszyński. Stwierdził, że jemu i jego kolegom to się po prostu należy. Potem głos zabrał inny rdzenny warszawiak, fan Legii od urodzenia – Miro Radović. On jednak zachował się bardziej powściągliwie. Powiedział, że mu nie zależy, ale Lech powinien. Wygląda więc na to, że on i jego koledzy tylko po to walczyli przez cały sezon, by na koniec piłkarze Lecha ustawili się przy linii bocznej z dwóch stron i bili im brawo. Bez tego mistrzowski tytuł nic nie jest warty.
Zwyczaj honorowania zwycięzców pochodzi z ligi hiszpańskiej. Jest wyrazem szacunku pokonanych wobec tego, kto wygrał rozgrywki. W Polsce tworzenie szpaleru nie jest uregulowane żadnymi przepisami. Nie jest nawet jeszcze nową świecką tradycją. I nic dziwnego, bo jeżeli mamy przejmować zagraniczne zwyczaje, to lepiej zacząć od tych najważniejszych. Jeżeli piłkarze Lecha uznają we własnym gronie, że warto w ten sposób uhonorować Legię, to ustawią się i będą jej bili brawo. Jeżeli stwierdzą, że lepiej pogratulować zwycięzcom ligi w inny sposób, to szpaleru nie będzie. I nic złego się nie stanie. Poziom rozgrywek nie zwiększy się ani nie zmaleje. Trybuny ani się nie wyludnią, ani nie zapełnią.
Gdybym miał podejmować decyzję w tej sprawie, mocno bym się zastanowił, a jedną z okoliczności, którą musiałbym brać pod uwagę, byłoby miejsce rozegrania meczu. Lech przy Łazienkowskiej traktowany jest szczególnie. Nie chodzi o publiczność, bo ani Lech w Warszawie, ani Legia w Poznaniu nigdy nie są witane serdecznie i oklaskiwane, co od wielu dekad nikogo nie bulwersuje. Chodzi o konferansjera, a niejaki Wojciech Hadaj to postać jedyna w swoim rodzaju. To największy szowinista na szowinistycznym stadionie. Drużynom, których nie lubi, niechęć okazuje w sposób ostentacyjny, wręcz bezczelny.
Piłkarze Lecha mają więc prawo powiedzieć: chcecie, byśmy pogratulowali wam zwycięstwa, to pokażcie, że potraficie okazać szacunek pokonanym. Darujcie sobie szowinizm, choć na jeden dzień zapomnijcie o niskich instynktach. Schowajcie Hadaja, a skorzystacie na tym podwójnie – wasz stadion na ten jeden dzień znajdzie się w Europie.
Józef Djaczenko



