Zgniłozielony problem Lecha

Ligowi trenerzy, preferujący grę siłową i długie podania „na aferę”, obawiający się szybkiego i technicznego rozgrywania akcji przez Lecha, zacierają ręce. Przyjadą na Bułgarską, by postawić własne warunki. Prawdopodobnie wymiana trawy na tutejszym boisku nastąpi dopiero w cieplejszej porze roku. Do tego czasu piłkarze Lecha tylko na wyjazdach pokażą piłkę, którą lubią i która zapewnia im przewagę nad przeciwnikiem.

Nie tylko w Polsce trawa nie chce rosnąć na stadionach z dachami nad trybunami. Wszędzie ludzie opiekujący się boiskami musieli zmierzyć się z tym problemem, z czasem go opanowali. Podobnie stanie się i u nas, innego wyjścia nie ma. Gdyby Lech brał teraz udział w rozgrywkach europejskich i czekał go jeszcze jeden domowy mecz, UEFA nie zgodziłaby się na jego rozegranie na takim klepisku, jakie straszyło podczas meczu z Zagłębiem Lubin i jakie zamieni futbol w kopaninę podczas piątkowego meczu z Wisłą.

Na wielu stadionach europejskich, szczególnie tam, gdzie regularnie grają dwie drużyny, boisko wymieniane jest kilka razy w roku. Władze Lecha, zmuszone do szczególnej oszczędności groźbą niedomknięcia budżetu, nigdy sobie na to nie pozwolą. Stoją więc przed trudnym wyborem. Zdają sobie sprawę, że pozbawiają swoją drużynę atutów w walce o ligowe zwycięstwa i że na tym stadionie nie ma co liczyć, by trawa rosła „sama z siebie”. Jesienią i zimą słońce na boisku nie gości nawet na chwilę. Kiedy do tego jest zimno, albo nawet mroźnie, trawa obumiera.

Wydaje się, że nie ma ucieczki przed zainwestowaniem w drogi sprzęt. Drogi nie tylko w zakupie, ale i w eksploatacji, bo lampy solarne żrą prąd jak opętane, a i dmuchawy nie są energooszczędne. Być może tańsze okaże się wymieniane trawy tuż po zakończeniu rundy wiosennej, wtedy ma ona najlepsze warunki wzrostu. Podobnie stało się przed Euro 2012 i murawa przez rok trzymała się nieźle, mimo iż trawa nie zapuściła korzeni. Potem zużywała się coraz bardziej, a podczas ostatnich meczów widzowie z niższych rzędów czuli woń zgniłej darni. Koszt wymiany trawy – co najmniej 350 tysięcy zł. Za taką kasę można utrzymać niezłego piłkarza. Przed władzami Lecha trudne decyzje.

Józef Djaczenko

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli