Do Gdańska po przełamanie

Od lat Lechowi nie udało się wygrać z Lechią, ani na starym, ani na nowym stadionie. Przegrał nawet rok temu, gdy z wyjazdów rzadko wracał bez trzech punktów. Lechia nie wygrała w lidze od sześciu meczów i zrobi wszystko, by złą passę przerwać, ale Lech nie może sobie pozwolić na powiększanie straty do ligowej czołówki.

Dwa tygodnie, jakie minęły od ostatniego meczu, piłkarze Lecha spędzili na pracy nad wyeliminowaniem błędów, głównie w ataku. W klubie pozostało kilkunastu zawodników zdrowych i nie powołanych do reprezentacji, w tym obaj napastnicy. – Z Łukasz Teodorczykiem pracowaliśmy nad poprawą skuteczności. Kilka razy rozmawialiśmy na temat jego gry. Wspólnie zastanawialiśmy się, jak powinien zachowywać się na boisku. Jestem dobrej myśli – mówi trener Mariusz Rumak.

Gdy Lech tracił w każdym meczu bramki, drużyna pracowała na treningach nad poprawą gry w defensywie. Skutkiem tego było rozegranie trzech meczów bez straty bramki. Teraz zespół koncentruje się na umiejętności rozgrywania piłki w ataku. – W środku pola idzie nam dobrze. Kłopoty zaczynają się 30 metrów od bramki przeciwnika. Szwankowało ostatnie, kluczowe podanie, źle było ze strzałami. Teraz powinno być z tym o wiele lepiej – zapowiada trener Lecha.

Lechia pokazuje na własnym stadionie otwarty i swobodny futbol, gra piłką. Z kontuzji wyleczył się czołowy zawodnik tej drużyny, Japończyk Matsui. Zdaniem Mariusza Rumaka, atutem Lechii jest doświadczony trener. Michał Probierz z niejednego pieca jadł chleb. Nauczył drużynę płynnego przechodzenia z obrony do ataku. Lechia jest szczególnie groźna, gdy tej drużynie pozwoli się swobodnie rozgrywać piłkę.

Spośród reprezentantów tylko Daylon Claasen, który rozegrał dobry mecz w drużynie RPA, wrócił do Poznania w dobrym nastroju. Pozostali nie mają powodów do zadowolenia, ale nie powinno się to przełożyć na ich grę w Lechu. Szczególną traumę przeżył Luis Henriquez, który stracił możliwość wyjazdu na Mistrzostwa Świata w ostatniej chwili, w doliczonym czasie meczu przeciwko USA. Nie wiadomo, czy będzie mógł pojechać do Gdańska, bo wrócił do Poznania w ostatniej chwili. W tej sytuacji na lewej obronie z pewnością zagra Barry Douglas.

– Mam nadzieję, że trener da mi szansę w tym meczu. Przez kilka miesięcy leczyłem kontuzję, ale dużo rozmawiałem z trenerem, analizowaliśmy moją grę, zastanawialiśmy się nad jej mankamentami. Od Henriqueza, zawodnika doświadczonego i reprezentanta swego kraju, dużo się mogę nauczyć – mówi Szkot. Jest zadowolony z pobytu w Poznaniu. Twierdzi, że to wygodne do życia miasto, choć o innej kulturze niż Glasgow. – Jest ze mną narzeczona, więc głowy nie tracę. Z niepokojem czekam jednak na śnieg – uśmiecha się Barry Douglas.

Spośród zawodników, którzy zmagali się z kontuzjami, leczą się już tylko Vojo Ubiparip i Jasmin Burić. Tomasz Kędziora do treningów z pełnym obciążeniem wróci w poniedziałek. Do ostatniej chwili nie będzie wiadomo, czy do Gdańska będzie mógł pojechać leczący uraz Hubert Wołąkiewicz, były piłkarz Lechii.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli