Kadrę Lecha na początku sezonu można podzielić na dwie grupy: jedni nie są zdrowi, inni nie są w formie. W ostatnim meczu mogła się podobać gra dwóch tylko zawodników: Karola Linettego, który ma szanse zostać czołową postacią nie tylko Kolejorza i Daylona Claasena, który do klubu dołączył już po okresie przygotowawczym, a nad kolegami góruje szybkością i piłkarską klasą.
Kompletny brak formy można zarzucić kilku zawodnikom Lech, ale tylko Arboleda został przez trenera potraktowany tak surowo. O czym to świadczy? Możemy spekulować, że to koniec Kolumbijczyka w Lechu. Zarabia najwięcej w drużynie (podobno 420 tysięcy euro rocznie), a klasy sprzed podpisania lukratywnego kontraktu nie pokazuje. Lech zapowiada wprowadzenie oszczędności, by mniejsza część klubowego budżetu wydawana była na wynagradzanie piłkarzy. Znamy też trudny charakter Manuela. Wątpliwe, by w nowej dla siebie sytuacji wykazał pokorę i ostro pracował. Na odstawienie go od drużyny może zareagować nerwowo uznając, że dzieje mu się krzywda.
Lech poniósł w lidze dwie kolejne porażki, a czeka go bardzo trudny mecz w Gliwicach. Piast jest w formie, w piątek wysoko pokonał Widzew. A w Kolejorzu ciągle szpital. Ze składu znów wypadł kontuzjowany Tomasz Kędziora, w meczu z Pogonią boisko opuścił już po kwadransie, a był jednym z czterech zdolnych do gry nominalnych obrońców. Teraz zostało dwóch, nie licząc trzech powołanych z drużyny rezerw nastoletnich graczy: Wiktora Witta, Tomasza Dejewskiego, Jana Bednarka. Czwartym powołanym z rezerw jest 21-letni skrzydłowy Michał Jakóbowski. Możemy się spodziewać, że już w najbliższym meczu w Lechu zadebiutuje co najmniej jeden młody piłkarz.



