Do Polkowic po przełamanie

Jeśli z sobotniego meczu w Polkowicach piłkarze Warty wrócą bez trzech punktów, będzie to ich czwarte kolejne spotkanie bez zwycięstwa. To słaby wynik, jak na skład, jakim Zieloni dysponują w tym sezonie i na ten poziom rozgrywek. Zespół po siedmiu kolejkach znajduje się na piątym miejscu w tabeli. Jego dorobek to dwanaście punktów. O pięć mniej niż lider, Chrobry Głogów.

Po poprzednich spotkaniach trener Marek Kamiński skarżył się na słabą grę formacji defensywnej i na pecha. Zielonym zdarzało się tracić decydujące bramki w ostatnich sekundach. Ostatnio mówi się, ze Warta poprawiła grę w obronie, za to straciła skuteczność. Słabo wykorzystywana jest największa gwiazda całych rozgrywek – Grzegorz Rasiak. Bywa z przodu osamotniony, jest skrupulatnie pilnowany, nie może przejmować kierowanych do niego z daleka podań.

Przeciwnik Warty znajduje się aktualnie na trzynastym miejscu z siedmioma punktami. Drużynie tej nie wiedzie się, trudno jej będzie załapać się do czołowej ósemki, czyli zagwarantować sobie pozostanie w II lidze. Ostatnio młoda drużyna z Polkowic przegrała 0:1 w Opolu z Odrą. Zawodnikiem klubu z Dolnego Śląska był grający obecnie w Warcie Dawid Jasiński. – Dla mnie ten mecz to będzie podróż sentymentalna, w Polkowicach spędziłem fajne trzy lata. Zapomnę jednak o sentymentach, musimy ten mecz wygrać – zapewnia piłkarz w wypowiedzi dla oficjalnego klubowego serwisu.

Udostępnij:

Podobne

Odszedł Jarek Jechorek, legenda Lecha

Ten dzień zapamiętamy jako smutny moment w dziejach Lecha Poznań. Piłkarze przeszli do historii kompromitując się odpadnięciem z rywalizacji o Ligę Mistrzów. Wcześniej przyszła wiadomość

Kompromitacja wszechczasów

Warto zapamiętać datę 29 lipca 2026 roku. To jeden z najczarniejszych dni w historii polskiego futbolu, za sprawą Lecha Poznań. Zaliczył już sporo okropnych kompromitacji,

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może