[widgetkit id=17] |
W ostatnich dniach wiele się wydarzyło. Wiara Lecha zapowiedziała samorozwiązanie, policja na stadionie odbywała zajęcia ćwicząc – jak opowiadali sobie kibice – pacyfikowanie Kotła. Wydawało się, że niewielu kibiców przyjdzie na najbliższy mecz. Wojewoda wielkopolski zapowiadał dalsze kroki w kierunku uczynienia stadionu bezpiecznym, spotkał się z władzami Lecha przekazując im informację, że schody na „dwójce” powinny być drożne. W odpowiedzi Karol Klimczak apelował, by nie brnąć w absurdy i nie zwiększać bezpieczeństwa na stadionie, który nigdy niebezpiecznym nie był. Przypomniał też, że na największych obiektach Europy kibice dopingują na stojąco, także ze schodów i nikomu nie przychodzi do głowy, by to zmieniać.
Kibice na najbliższym meczu nie pokażą wprawdzie przygotowanej oprawy, ale w opublikowanym oświadczeniu zachęcają do mocnego dopingu. Zapowiadają, że nie ugną się „pod panującą presją wywieraną przez urzędującego wojewodę Piotra Florka oraz mediów regularnie manipulujących przekazami dotyczącymi kiboli Lecha Poznań”. Apelują o zachowanie przez kibiców spokoju w przypadku prowokacji ze strony służb porządkowych, a zwłaszcza policji.
Wojewoda konsekwentnie twierdzi, że stanie na schodach jest niebezpieczne i niezgodne z przepisami. Zapowiada karanie sprawców wysokimi mandatami. Prezes Karol Klimczak przypomina w odpowiedzi, że oprócz regulaminów i przepisów jest jeszcze zdrowy rozsądek, a sąd w Warszawie oddalił sprawy przeciwko stojącym na schodach kibicom nie znajdując w ich postępowaniu niczego groźnego.
Jeżeli nawet wojewoda wielkopolski nie wie, że poznański stadion nigdy nie stanowił dla nikogo żadnego zagrożenia, to nie może mieć wątpliwości, że zapowiedź kolejnych represji stanowi eskalację niemałego już konfliktu między kibicami, właścicielami klubów i administracją państwa.




