Zdrowieją, ale nie wszyscy zaczną piłkarską wiosnę w drużynie

Nie można Lechowi zarzucić nadmiernej aktywności transferowej podczas zimowej przerwy. Sprowadził bułgarskiego bramkarza. I tyle. Nie wiemy kiedy i czy w ogóle uzupełni lukę w środku pola, być może trener będzie musiał się uciekać do rozwiązań awaryjnych. Jednak powrót do gry klasowych zawodników, którzy bardzo długo się leczyli, należy uznać za wzmocnienie poważniejsze niż solidne transfery. Nawet jeśli rekonwalescenci nie będą w pełni gotowi do gry już od pierwszego meczu.

Nie byłoby mistrzostwa Polski bez klasy Gholizadeha, Walemarka, Sousy i innych ważnych postaci Kolejorza. Portugalczyk odszedł do ligi tureckiej. I przepadł, marnuje tam potencjał, nawet jeśli zarabia więcej niż w Poznaniu. Gholizadeh nadmierny wysiłek przypłacił długo leczoną kontuzją, na szczęście jeszcze jesienią wrócił do gry, bardzo zresztą dobrej. Gorzej z Walemarkiem, którego kontuzja mięśniowa wymagała półrocznego rozbratu z boiskiem. Szwed jest już w pełnym treningu, ale sztab szkoleniowy Lecha postępuje z nim wyjątkowo ostrożnie. W pierwszym sparingu nie zagrał, w drugim ma się pokazać na 20 minut, być może w pierwszym meczu ligowym zagra pół godziny lub nawet dłużej.

Nie tylko oni nie mogli trenować jesienią. Mimo upływu długiego czasu, niektórzy wciąż nie mogą trenować z drużyną, nie mówiąc już o rozgrywaniu meczów. Kłopoty Radosława Murawskiego były poważne. Gdy wydawało się, że zdrowieje, problemy z mięśniem wymusiły zabieg chirurgiczny. Okazał się udany, piłkarz przechodzi rehabilitację, pojechał z drużyną na obóz do Abu Zabi, ale trenuje tam indywidualnie. Dopiero za miesiąc, jak dobrze pójdzie, będzie mógł wrócić do drużyny, ale po tak długiej przerwie formę odzyskiwać będzie stopniowo. Jego brak to poważny problem dla trenera, który będzie musiał się uciekać do zastąpienia „szóstki” dwoma „ósemkami” lub skierowania na środek boiska któregoś z obrońców.

Gisli Thordarson, czyli inna „szóstka”, uległ poważnie wyglądającej kontuzji w meczu Pucharu Polski w Gliwicach. Wyleczył się szybciej niż można się było spodziewać, ale i on nie od razu wróci do zespołu. Jak informuje klub, wszystko okaże się po powrocie do Poznania, po serii badań. Nawet jeśli Islandczyk wróci do drużyny, to nie od razu odzyska formę umożliwiającą udział w meczach.

Dzięki rozkwitowi talentu Wojciecha Mońki sytuacja w defensywie nie jest najgorsza. Trener ma do dyspozycji Milicia, Mońkę, Skrzypczaka. Nie może jednak grać Alex Douglas wciąż borykający się z dolegliwością stawu skokowego. Piłkarz trenuje indywidualnie, nie zdążył się wykurować w przerwie między rundami, w sprawie jego dalszego leczenia i terminu powrotu do drużyny lekarze zadecydują już w Poznaniu.

Skrzydłowych może Lechowi zazdrościć każda polska drużyna. Zapowiada się, że trener będzie miał niemały wybór, gracze o dużej jakości muszą rywalizować między sobą. W tej sytuacji brak Daniela Hakansa nie będzie dolegliwy, choć szybkość Fina bardzo by się wiosną przydała. Kuruje się już pół roku, wciąż nie może grać w piłkę na normalnym poziomie. Trenuje indywidualnie, niekiedy z zespołem, ale dopiero badania, które go w Poznaniu czekają, zadecydują o terminie włączenia piłkarza do drużyny na stałe.

Udostępnij:

Podobne

Tych punktów może zabraknąć

To miał być najłatwiejszy z ostatnich w sezonie meczów Lecha. Gdy lider spotyka się na własnym stadionie ze słabeuszem, wynik wydaje się przesądzony. Jednak kandydat

Sobotnie granie Lechitek

W sobotnie południe zespół seniorek Lech Poznań UAM rozegrała w Plewiskach mecz przeciwko SMS Łódź ( to byłe mistrzynie i wicemistrzynie Polski). Po golu Alicji