Zmarł Jan Karwecki, były bramkarz Lecha

Do Lecha z Górnika Wałbrzych trafił w okresie, gdy klub z Dębca nie mógł się uskarżać na brak bramkarzy. Miał wielu specjalistów w tym fachu, niektórzy zostali kadrowiczami, jak niedawno zmarły Andrzej Fischer. Miał przede wszystkim wspaniałego Andrzeja Turka.

Jan Karwecki też zresztą trafił do reprezentacji prowadzonej przez Kazimierza Górskiego. Uznał on klasę zawodnika najczęściej ubierającego się na czarno, popisującego się świetnym refleksem, odważnie rzucającego się pod nogi napastników. Debiut odbył się w warszawskim meczu przeciwko Kanadzie. Potem jeszcze koszulkę z orłem na piersi zakładał czterokrotnie. Przeciwko Kanadzie zadebiutował też napastnik Lecha Ryszard Szpakowski.

Karwecki urodził się 2 stycznia 1949 roku w okolicach Wałbrzycha. Gdy Lech w 1972 roku Lech skutecznie rywalizował z Górnikiem Wałbrzych o awans do ekstraklasy, działacze z Poznania dobrze zapamiętali bramkarza ekipy rywala. Górnik awansu nie wywalczył, ale Karwecki i tak zagrał w ekstraklasie, w barwach Kolejorza. Kibice cenili jego występy, mieli do niego zaufanie, czytelnicy Głosu Wielkopolskiego wybierali go najlepszym piłkarzem Wielkopolski.

Koledzy z drużyny pamiętają niekończące się opowieści tego piłkarza, czasami opóźniające wyjście z szatni na trening. Nadali mu pseudonim „Sabała”, tak nazywał się znany gawędziarz z Zakopanego. Nie imponował dobrymi warunkami fizycznymi, szczególnie jak na bramkarza: miał tylko 181 cm wzrostu. Ostatni, 60. raz raz w barwach Lecha zagrał w kwietniu 1976 roku. Przeniósł się do Krakowa, bronił bramki Cracovii i Wisły. Tam też zmarł 5 czerwca w wieku 70 lat.

Rysunek Jarka Czyża pochodzi z „Alfabetu Lecha Poznań”

Udostępnij:

Podobne

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym