Wychowankowie dali Lechowi zwycięstwo

Niewiele brakowało, by gra w przewadze i bombardowanie bramki Kuciaka nie przyniosło rezultatów. Składem Lech rywala nie zaskoczył, ale trener wpuścił na boisko wychowanków, a oni sprawili, że sprawiedliwości stało się zadość. Kolejorz wygrał jeden z najciekawszych meczów w ostatnich latach.

Przed meczem można było przewidzieć, w jakim składzie zagra Lech. Jedyną niewiadomą stanowił Butko. Ukrainiec nie może jeszcze grać, więc znów w rolę obrońcy wcielił się skrzydłowy Kamiński. Potwierdziło się też w całej rozciągłości, że Lechia na razie ma skład dużo słabszy niż w ubiegłych sezonach. Przez większą część meczu się broniła, chwilami desperacko.

Już pierwsze minuty zapowiadały emocje. Obie drużyny próbowały uzyskać na boisku przewagę, wyprowadzać szybkie ataki. Lepiej się to udawało Lechowi. Im dłużej trwała gra, tym bardziej zamykał Lechię na jej połowie. Mecz szybko zamienił się w pojedynek ofensywnych graczy Kolejorza z brakarzem Dusanem Kuciakiem. Raz po raz zapobiegał utracie gola, popisał się zwłaszcza przy obronie strzałów Tiby, Gytkjaera, Muhara.

Na boisku było nerwowo, w czym duży udział miał nie panujący nad wydarzeniami sędzia Lasyk. Podejmował dziwne decyzje. Nie reagował, gdy na boisku blisko swej bramki „umierali” z bólu zawodnicy z Gdańska. Przerwał grę, gdy piłkę przejęli Lechici i byli bliscy zdobycia gola. Mylił się, źle oceniał sytuacje, na co trener Żuraw reagował nerwowo i… zobaczył żółtą kartkę.

Po przerwie przewaga Lecha jeszcze wzrosła. A zrobiła się ogromna, gdy sędzia wyrzucił z boiska, z drugą żółtą kartkę, Karola Filę. Od tej chwili oglądaliśmy mecz do jednej bramki. Lech strzelał 40 razy, z czego 15 celnie. Lechia celnie uderzyła tylko trzy razy przez cały mecz. Mnóstwo strzałów Lecha wybijali obrońcy, a kiedy im się nie udawało, był jeszcze Kuciak, który bronił jak w transie, z dużym szczęściem.

Mecz został przerwany, gdy kibice z Gdańska obrzucili płonącymi racami sąsiednie z sektory. Zrobiło się niebezpiecznie dla widzów i dla piłkarzy, bo race lądowały też na boisku. Była to prawdopodobnie reakcja fanów Lechii na to, że ich oprawa pojawiła się… nie tam, gdzie chcieli ją zobaczyć – w Kotle Lecha. Sędzia wysłał piłkarzy do szatni, choć do końca meczu brakowało pół godziny. Sytuację udało się wreszcie opanować i piłkarze wrócili na plac gry.

Trzeba przyznać, że Lechia nie ograniczała się do desperackiej obrony. Próbowała wyprowadzać szybkie kontry. Trener Stokowiec zagrał va banque i wprowadził drugiego obok Flavio napastnika – Zwolińskiego. Szybko się okazało, że to cień piłkarza grającego niegdyś w Pogoni. Nie dał swej drużynie nic. Trener Lecha też ma problemy ze składem, ale przynajmniej może korzystać z wychowanków. I właśnie oni wzięli sprawy w swoje ręce w końcówce spotkania.

Jakub Moder powtórzył swój wyczyn z meczu z Rakowem. Oddał piękny strzał z dystansu, po którym piłka uderzyła w słupek, potem w plecy Kuciaka i wturlała się do bramki. Niestety, gol został zapisany nie strzelcowi, ale bramkarzowi. W ten sposób od bramkarza Lechii szczęście się gwałtownie odwróciło. Zapobiegł wysokiej porażce, ale punktów swej drużynie nie uratował, choć niewiele brakowało, by futbol okazał się przewrotny. Lechia miała ogromną szansę na wyrównanie.

Nie miała nic do stracenia, więc mimo gry w liczebnym osłabieniu atakowała, przedostawała się na przedpole bramki van der Harta. Piłka trafiła do znajdującego się w idealnym miejscu Lipskiego, który oddał natychmiastowy strzał, ale chybił marnując znakomitą szansę. W odpowiedzi do przodu poszedł Lech. Świetnym opanowaniem piłki błysnął Marchwiński. W polu karnym umiejętnie ją przyjął i natychmiast strzelił pod poprzeczkę. Było po meczu, jednym z najbardziej emocjonujących, jakie oglądali poznańscy kibice. Jeszcze w doliczonym czasie Kuciak zdołał obronić groźny strzał Gytkjaera.

Lech Poznań – Lechia Gdańsk – 2:0 (0:0)

Bramki: Dušan Kuciak 81 (s), Filip Marchwiński 89

Żółte kartki: Rogne, Muhar, Marchwiński – Fila, Maloča, Zwoliński.
Czerwona kartka: Fila (51, za drugą żółtą).

Lech: Micckey van der Hart, Jakub Kamiński, Lubomir Satka, Thomas Rogne, Wołodymyr Kostewycz, Kamil Jóźwiak ( 86 Juliusz Letniowski), Pedro Tiba, Karlo Muhar (59 Filip Marchwiński), Dani Ramirez Tymoteusz Puchacz (64 Jakub Moder), Christian Gytkjaer.

Lechia: Dušan Kuciak, Karol Fila, Michał Nalepa, Mario Maloca, Filip Mladenović, Jaroslav Mihalik (58 Łukasz Zwoliński), Kristes Tobers, Tomasz Makowski, Maciej Gajos (75 Kenny Saief),

Widzów 12,6 tys.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Porażka na Ibrox

Godzina dobrej gry to za mało, by cokolwiek ugrać na legendarnym stadionie w Glasgow. Rangersi byli lepszym zespołem, potrafił przeczekać trudne okresy, zdominować Lecha fizycznie,

Osłabiony Lech postawi się Rangersom?

Poważne problemy trenera Żurawia. Posypała mu się drużyna przed meczem z Rangersami. Do Glasgow nie polecieli Butko, Crnomarković, Kamiński i Tiba. Stratę dwóch pierwszych można