Przed meczem z Termaliką w obozie Lecha mogła panować spora nerwowość związana ze słabszą dyspozycją w ostatnich meczach. Mecz długo nie układał się po myśli Nielsa Frederiksena, ale wtedy do akcji wkroczył Mikael Ishak. Szwed najpierw zdobył swoją setną bramkę w barwach Kolejorza, a później skompletował dublet na wagę zwycięstwa wynikiem 2:0.
W porównaniu do ostatniego, wstydliwie przegranego meczu z Zagłębiem Lubin Niels Frederiksen zdecydował się na pięć zmian w podstawowym składzie. Szansę dostali choćby młodzi, Kornel Lisman czy Michał Gurgul. W środku pola Antoniego Kozubala zastąpił Timothy Ouma, który w kilku poprzednich meczach nie dał zbytnich powodów, by wierzyć w jego dobry występ. Duński trener Kolejorza w personaliach szukał sposobu, by odpędzić ciemne chmury, które coraz gęściej zbierały się nad jego zespołem przed starciem między niecieczańskimi polami kukurydzy.
Ishak wyjątkowym golem zakończył nieudaną połowę
Lech od samego początku próbował objąć prowadzenie, jednak próby piłkarzy z Poznania przekładały się na co najwyżej rzut rożny, z którymi potrafili sobie radzić gospodarze. Termalica też nie miała zamiaru tylko się bronić i murować dostępu do bramki. Próbowała się odgryzać i kilkukrotnie niewiele brakowało, by przy lepszym wykończeniu objęła prowadzenie. Pierwsza próba, przy której Lechici byli blisko gola miała miejsce dopiero w 35. minucie. Filip Jagiełło szybko wznowił grę z rzutu wolnego. Luis Palma zamiast strzelać wybrał podanie do Taofeeka Ismaheela. Nigeryjczyk niedawno wypożyczony z Górnika Zabrze z okolicy linii pola karnego płasko uderzył w stronę bramki Miłosza Mleczki, jednak piłka tylko obiła słupek.
Gdy wydawało się, że po kolejnym nieudanym rzucie rożnym sędzia skończy pierwszą połowę, piłkarze Nielsa Frederiksena pokazali, że praca nad stałymi fragmentami nie poszła na marne. W polu karnym odnalazł się Antonio Milic, który zagrał do Mikaela Ishaka, a Szwed z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Istniało ryzyko, że bramka nie zostanie uznana, bowiem po przepychankach z Alexem Douglasem na murawę upadł Igor Strzałek, jednak po analizie VAR arbiter wskazał na środek boiska. Ishak po kilku tygodniach oczekiwania w końcu mógł cieszyć się z setnego gola w barwach Kolejorza. Za to podziękowali mu licznie przybyli przyjezdni kibice, skandowanie nazwiska kapitana poniosło się po całym stadionie w Niecieczy.
Obiektywnie po pierwszej połowie trzeba było powiedzieć, że Lech nie zasługiwał na prowadzenie. Miał problem z konstruowaniem akcji i większość z nich kończyło się niepowodzeniem. Miłosz Mleczko praktycznie nie miał żadnej okazji, by pokazać, czego nauczył się podczas pobytu w Poznaniu i klubowej akademii we Wronkach. Przy takiej grze Lechitów Frederiksen mógł być zadowolony, że nie mierzy się z drużyną o większych umiejętnościach technicznych. Wtedy wynik mógłby być całkowicie inny.
Ishak uczcił swoje święto dubletem
Piłkarze na dobre nie zdążyli się wdrożyć w mecz po przerwie, a Mikael Ishak znów pokazał, na co go stać. Bardzo dobrym podaniem prostopadłym popisał się Luis Palma, który znalazł swojego napastnika. Szwed, mając przed sobą tylko Miłosza Mleczkę, pewnym uderzeniem pokonał byłego bramkarza Kolejorza. Jego radość została szybko przerwana, bowiem sędzia odgwizdał spalonego. Długo trwało rysowanie linii na wozie VAR, jednak po kilku minutach oczekiwania Ishak mógł cieszyć się ze skompletowanego dubletu.
Gol na 2:0 mocno zniechęcił do gry gospodarzy. Nie było w ich poczynaniach tyle animuszu, co w pierwszej odsłonie. Z pojedynczymi próbami była w stanie sobie poradzić defensywa Kolejorza razem z Bartoszem Mrozkiem. Lechici kontrolowali przebieg zdarzeń i pokazywali, że mają o wiele więcej jakości czysto piłkarskiej. Więcej odwagi nabrał choćby Kornel Lisman, jednak do pełni szczęścia brakowało mu zimnej głowy pod bramką przeciwnika.
Taki obraz meczu utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego. Lech nie zagrał wielkich zawodów, ale dwa gole Ishaka zapewniły kluczowe zwycięstwo. Co równie istotne, Bartosz Mrozek zachował pierwsze czyste konto od starcia na Islandii z Breidablikiem. Kolejorz, dzięki zainkasowanym trzem punktom, awansował na szóste miejsce w tabeli Ekstraklasy.
Z Niecieczy Mikołaj Duda




