Skóraś pozbawił Wartę złudzeń

Tradycji stało się zadość. Lech po raz szósty z rzędu pokonał Wartę w derbach Poznania. Wynik 2:0 wskazuje na przewagę Kolejorza, była to jednak dla niego trudna przeprawa, musiał się namęczyć, by wygrać. Zieloni jak zwykle byli bliscy zdobycia kilku goli, wykazali się jednak nieskutecznością. Kolejorz tym razem miał dużo szczęścia i Skórasia, strzelca obu goli. Oba zespoły nie wykorzystały rzutów karnych.

Od środka zaczęła Warta i pierwsze minuty należały do niej, miała okazje bramkowe. Potem inicjatywę przejął Lech, goście zamknęli się za podwójną gardą, bronili się całą drużyną, wszyscy zawodnicy w zielonych strojach starali się uciekać za linię piłki. Przez pół godziny mecz był dramatycznie nudnym widowiskiem, Kolejorza bił głową w mur, nie miał żadnego pomysłu na sforsowanie szczelnego zielonego muru. Ekipie gospodarzy brakowało kreatywności i precyzji w rozgrywaniu akcji ofensywnych.

Potem wszystko się zmieniło za sprawą jedynej w tej połowie skutecznej akcji Lecha. Z dystansu mocno i precyzyjnie, tuż przy słupku, uderzył Karlstrom. Adrian Lis zdołał odbić piłkę, ale trafiła ona do Skórasia, który już wiedział co z nią zrobić. Pierwsza połowa zakończyła się więc skromnym prowadzeniem Lecha, choć przed przerwą miał jeszcze okazje podwyższyć wynik. Po niej oglądaliśmy zupełnie inny mecz, za sprawą Warty, która miała teraz inicjatywę, atakowała, tworzyła groźne sytuacje, ale nie potrafiła ich sfinalizować, a nikt nie wie, jakim cudem do siatki nie trafili Żurawski i Zrelak. Dobrymi dryblingami popisywał się Kajetan Szmyt, nie przynosiły one jednak skutku.

Mecz mógł się szybko zakończyć, bo Skórasia w polu karnym sfaulował Kopczyński, a Ishak stanął przed szansą zrehabilitować się za pudło z rzutu karnego w poprzedniej kolejce. Kandydat na króla strzelców znów się jednak nie popisał. Trafił w poprzeczkę, odbitą piłkę skierował głową do bramki i był zdziwiony, gdy sędzia wskazał pozycję spaloną, a przecież uderzał dwukrotnie, nikt w międzyczasie piłki nie dotknął, więc sprawa była oczywista.

Warta jeszcze mocniej zaatakował widząc wielką szansę dla siebie. Nie uśmiechnęło się do niej jednak szczęście, mimo iż była co najmniej równorzędnym rywalem dla Lecha, potrafiła zmusić go do rozpaczliwej obrony. Nadzieje straciła dopiero po kontrze Lecha wyprowadzonej z głębokiej defensywy. Biegnący z piłką Ishak podał do Skórasia, a ten trafił idealnie, pod ladę. Wynik meczu był rozstrzygnięty, ale Zieloni mogli strzelić honorowego gola, sekundy przed końcem doliczonego czasu. Akcję lewą stroną prowadził Zrelak, podał na prawą stronę, a składającego się do strzału głowa rezerwowego Kiełba sfaulował Velde, inny rezerwowy. Sędzia podyktował drugi rzut karny, drugi został zmarnowany – Bednarek obronił strzał Zrelaka.

Udostępnij:

Podobne

Nadzieje odżyły. Pościg trwa

Kto by się spodziewał, że już po dwóch pierwszych meczach nowego roku strata Lecha do lidera tabeli zmniejszy się z ośmiu punktów do symbolicznych dwóch?

Białystok zdobyty!

Brawo Kolekorz! Wygrał z Jagiellonią 2:1 i tylko to się dziś liczy, jakość gry lepiej przemilczeć. Był zabójczo skuteczny, ale tylko w pierwszej połowie, którą

Remis Warty na trudnym terenie

Na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się mecz, którego stawką było 6 punktów, bo rywalizowały drużyny walczące o zachowanie ekstraklasy: Ruch i Warta Poznań. Bezbramkowy