„Rzut okiem” – na „aferę jarocińską”

Na temat zdarzenia z obozu treningowego w Jarocinie napisano dość dużo i… jednocześnie niewiele. Dużo – bo temat „newsowy”. Mało – bo tak naprawdę niewiele wiadomo, co się wydarzyło. Zainteresowane strony milczą lub mówią półsłówkami, a dziennikarzom pozostają tylko domysły i tworzenie mniej lub bardziej ciekawych teorii. Niektóre z nich ocierają się nawet o kategorię spiskowych. Spróbuję to jakoś uporządkować po swojemu.

Zacznijmy więc od tego, co się wydarzyło. Wiemy, że były urodziny trenera i mała imprezka z kategorii „integracyjnych’, ale tylko z symbolicznym piwem lub lampką wina. Piłkarze mieli iść spać o 23. Jednak należący do starszyzny zespołu „Muraś” i „Ślusarz” postanowili posiedzieć jeszcze trochę dłużej i pogadać, pograć czy jakoś spędzić czas poza pokojem. Nie są małymi chłopcami i wiedzą, na co ich stać, a siedzenie w małym hotelowym pokoiku nie buduje motywacji do ciężkiego treningu w dniu jutrzejszym. Pech (?) chciał, że przyuważył to drugi trener i zdecydowanie chłopaków pogonił do pokoi. Możemy teraz już tylko gdybać i fantazjować na temat, jak to wyglądało i co by było, gdyby. A więc…? Czemu nie?
Może forma i ton uwag trenera były za ostre? Mówił przecież do piłkarzy otrzaskanych z hotelowo-obozową rzeczywistością. Może – jak by nie było – „trzymający władzę” w szatni poczuli się dotknięci potraktowaniem ich jak chłopców na kolonii? Faktem jest, że padło za dużo słów i to takich, jakie nie powinny były paść. Stanowcze decyzje sztabu trenerskiego pokazują, że problemem nie był incydent z dwoma piłkarzami. Problemem jest słaby autorytet trenerów w oczach starszych piłkarzy. Radykalne decyzje o karach i wykluczeniu ze zgrupowania są świadectwem słabości trenerów wobec piłkarzy. Trudno bowiem sobie wyobrazić trenera Rumaka (z całym szacunkiem dla człowieka) prowadzącego rozmowę wychowawczą z seniorami zespołu w celu polubownego i cichego zakończenia sprawy. Im ktoś jest słabszy, tym mocniej bije i głośniej krzyczy.
I tak właśnie mogło być w tym  przypadku. Nagłośnienie sprawy, audiencja winowajców przed zarządem klubu, kary pieniężne i zesłanie do Wronek zamiast obozu w słonecznej Hiszpanii zdają się potwierdzać moją wcześniejszą teorię. Obaj „winowajcy” trenują we Wronkach, są z rodzinami i nie wyglądają na zrozpaczonych z powodu nieuczestniczenia w hiszpańskiej eskapadzie. Zaryzykuję tezę, że we Wronkach mogą też dobrze przygotować się do rundy wiosennej. Swoje miejsce na boisku znają, a taktycznych fajerwerków wytrenowanych pod hiszpańskim niebem nie muszą się obawiać. Dadzą sobie radę.
Sprawa ma jednak drugie dno. To polityka klubu. Wiadomym jest, że obaj „skazani” mają kontrakty ważne tylko do końca rundy wiosennej. Wiadomo, że „Muraś” pobiera z kasy klubu drugą pod względem wysokości miesięczną pensję, a „Ślusarz” też nie zarabia tyle, co pierwszy lepszy młodziak. Tak więc ich pensje są znaczącym obciążeniem dla budżetu klubu i może to, co się dzieje, to skok na kasę piłkarzy. Łatwiej będzie (może tak myślą w klubie) teraz znaleźć powody, aby zmniejszyć wydatki na tych zawodników, zmusić do ustępstw czy wręcz zaszantażować. Chcesz grać dalej w innym klubie? Kto cię weźmie bez jednego meczu w rundzie? Chcesz zagrać? OK, ale musimy porozmawiać pieniążkach. Proste? Myślę, że tak.
Tylko czy taka polityka klubu (jeśli takowa jest) służyć będzie dobru drużyny? Czy nie nazbyt łatwo rezygnuje się z zawodników tworzących rdzeń zespołu? Pod względem ilościowym ich miejsce mogą zająć inni. Ale czy także pod względem jakościowym? Uważam, że w chwili obecnej nie.
Ważnym elementem będzie atmosfera w zespole. Wiemy, że ukaranych zostało więcej zawodników. Byli świadkami pyskówki i późniejsze kary niekoniecznie muszą służyć budowaniu autorytetu trenerów wśród zawodników. Karanie i bezwzględne, często drobiazgowe, rozliczanie dorosłych ludzi z godziny udania się na spoczynek chyba nie jest najlepszą metodą tworzenia charyzmy trenera. Zastanawia też postawa władz klubu. W obecnej sytuacji kadrowej rezygnowanie z doświadczonych zawodników budzi lekkie wątpliwości do kontekstu tej decyzji.
Tyle moich przemyśleń na ten temat. Czy mam rację? O tym wiedzą najlepiej strony tej afery. Ja do faktów dodałem swoje przemyślenia i tak powstał kolejny punkt widzenia na sprawę, obok której trudno przejść obojętnie.

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny